Prezydent Donald Trump i jego rodzina twierdzą, że prowadzą rozmowy z Internal Revenue Service, którą nadzoruje, w celu ugodowego rozstrzygnięcia pozwu o wartości 10 miliardów dolarów bez rozprawy sądowej.
Po objęciu urzędu w 2026 roku Trump złożył pozew, twierdząc, że wykonawca IRS ujawnił jego informacje podatkowe. Większość współczesnych prezydentów ujawniała publicznie swoje zeznania podatkowe, ale Trump wielokrotnie odmawiał tego.

W piątkowym wniosku złożonym za zgodą IRS Trump ujawnił, że on i jego synowie negocjują z agencją w celu rozstrzygnięcia pozwu o wartości 10 miliardów dolarów.
"Sprawa pozostaje na wczesnym etapie" - stwierdzono we wniosku. "Istnieje uzasadniona podstawa do przedłużenia terminu w tej sprawie, podczas gdy Strony prowadzą dyskusje mające na celu rozwiązanie tej kwestii i uniknięcie długotrwałego postępowania sądowego. Ta ograniczona pauza nie będzie szkodzić Stronom ani nie opóźni ostatecznego rozstrzygnięcia. Wręcz przeciwnie, przedłużenie terminu przyczyni się do ekonomii procesowej i pozwoli Stronom zbadać sposoby, które mogą zawęzić lub skutecznie rozwiązać kwestie sporne."
"Strony prowadzą dyskusje i potrzebują czasu, aby wypracować sposób zapewnienia, że te rozmowy będą mogły odbyć się w produktywny sposób, aby uniknąć długotrwałego postępowania sądowego. Ten krótki okres pozwoli Stronom zainicjować i ustrukturyzować te rozmowy w sposób, który najlepiej służy interesom wszystkich Stron i Sądu" - dodano w dokumencie.
Demokraci oskarżyli Trumpa o próbę "kradzieży" pieniędzy ze Skarbu Państwa.
"Chociaż Kodeks Podatkowy pozwala podatnikowi na dochodzenie zadośćuczynienia za nieuprawnione ujawnienia, Kongres zaprojektował ten przepis w celu zapewnienia rekompensaty za udowodnioną szkodę — a nie w celu przyznania 10 miliardów dolarów nieoczekiwanego zysku Prezydentowi, który dąży do wypełnienia własnych kieszeni kosztem podatników" - powiedzieli w lutym senatorowie Ron Wyden (D-OR) i Elizabeth Warren (D-MA).
Ze swojej strony Trump przyznał, że negocjuje sam ze sobą, zamiast walczyć w sądzie.
"Powinienem wypracować ugodę sam ze sobą" - powiedział prezydent w styczniu. "Moglibyśmy ustalić znaczną kwotę, nikomu by to nie przeszkadzało, ponieważ trafi ona do wielu bardzo dobrych organizacji charytatywnych."


