Druga kadencja prezydenta Donalda Trumpa rozpada się w obliczu kontrowersji związanych z rosnącymi cenami i dwoma wojnami, dlatego odpowiedział on na to, zwalniając członków swojego gabinetu. Jednak według byłego republikańskiego konsultanta politycznego Ricka Wilsona, łatwo przewidzieć, kogo Trump wybierze jako kolejną ofiarę zwolnienia, licząc, że go to uratuje.
„Czy warto też zauważyć, że to trzy kobiety?" – zapytała Wilsona we wtorek prowadząca MS NOW, Katy Tur.
„Nie sądzę, żeby to był zbieg okoliczności" – powiedział Wilson Tur. Następnie spekulował, że dyrektor FBI Kash Patel i dyrektor Wywiadu Narodowego Tulsi Gabbard są następni na liście do zwolnienia, na podstawie plotek krążących wśród wtajemniczonych w Waszyngtonie.
„Nie sądzę, żeby patrzył teraz na gabinet w taki sam sposób jak w pierwszej kadencji, kiedy wciąż miał w głowie klimat reality show" – wyjaśnił Wilson. „Myślę, że teraz zdaje sobie sprawę, że istnieje zderzenie między bezwzględną lojalnością a kompetencjami, i że nie są one wprost proporcjonalne. W rzeczywistości są odwrotnie proporcjonalne w przypadku tych ludzi."
Dodał: „To nie jest gabinet utalentowanych jednostek. To gabinet ludzi, którzy są chodzącymi pokazami klaunów." Oprócz krytyki Patela i Gabbard, Wilson zwrócił również uwagę, że Sekretarz Handlu i była Sekretarz Pracy są problematyczni.
„Macie tam ludzi przez sprawę Epsteina, jak Howard Lutnick — wszyscy ci ludzie w gabinecie powinni mieć kosztującego jedzenie i spać z jednym okiem otwartym, bo tu właśnie Trump uważa, że sprawuje jakąkolwiek kontrolę nad narracją" – wyjaśnił Wilson. „Wolałby, żebyśmy rozmawiali o zwolnieniu Lori Chavez-DeRemer niż o tej katastrofalnej dzisiejszej pozycji wobec Iranu."
W przypadku Lutnicka jest on postacią kontrowersyjną, ponieważ fałszywie przedstawił swoje relacje ze zmarłym pedofilem Jeffreyem Epsteinem, z którym Trump miał bliskie powiązania, które on również fałszywie przedstawiał. Chavez-DeRemer odeszła wcześniej w tym tygodniu ze stanowiska Sekretarz Pracy w atmosferze podejrzeń, że została zwolniona za nadużywanie stanowiska poprzez rzekome picie alkoholu, złe traktowanie pracowników i nieodpowiednie wydatki. Trump zwolnił również niedawno Sekretarz Bezpieczeństwa Wewnętrznego Kristi Noem za fałszywe przedstawianie, czy dał jej pozwolenie na wydanie 220 milionów dolarów na reklamy, oraz Prokuratora Generalnego Pam Bondi za jej nieskuteczne ściganie politycznych wrogów Trumpa.
Jak sugerowała Tur w rozmowie z Wilsonem, wielu obserwatorów zauważyło, że pierwsze zwolnienia z gabinetu Trumpa dotyczyły wyłącznie kobiet — najpierw Noem, potem Bondi, teraz Chavez-DeRemer.
„Od Orbana do Lori Chavez-DeRemer, postliberalny projekt prawicy wciąż upada pod ciężarem własnej korupcji" – napisał na X konserwatywny komentator Erick Erickson.
Dziennikarz Rob Archer napisał: „Sekretarz Pracy Lori Chavez-DeRemer podała się do dymisji, stając się kolejną kobietą w gabinecie Trumpa, która odeszła w czasie wewnętrznych turbulencji. Jej odejście nastąpiło po dochodzeniu przeprowadzonym przez Inspektora Generalnego Anthony'ego D'Esposito w sprawie zarzutów o niewłaściwe postępowanie, którym zaprzecza."
Użytkownik Bluesky NanBP ujął sytuację zwięźlej: „Kolejna pada i niespodzianka, niespodzianka... To znowu kobieta. Sekretarz Pracy Lori Chavez-DeRemer rezygnuje."
- YouTube youtu.be


