Wśród senackich Republikanów narastają obawy, że Mike Johnson „stracił kontrolę nad swoją frakcją", co potencjalnie czyni jego przywództwo poważnym „ciężarem" w nadchodzących wyborach śródkadencyjnych – poinformował w poniedziałek The Hill.
„To nie są trudne rzeczy" – powiedział senator Kevin Cramer (R-ND) według The Hill. „Właśnie o to chodzi. Wydaje mi się, że Senat przygotował im sprawy dość łatwo, nawet do tego stopnia, że jeśli im się to nie podoba, mogą zrzucić winę na nas. A oni nadal nie skorzystali z okazji, żeby faktycznie rządzić, i uważam, że to szkodzi marce. Izba jest kłótliwa."

Johnson stanął w ubiegłym tygodniu wobec zbiegu wyzwań podczas „absolutnie brutalnego tygodnia", który wywołał fale wewnętrznych sporów dotyczących priorytetów Partii Republikańskiej, których Johnson bezskutecznie próbował zdławić.
Po sprzeciwieniu się uchwalonej przez Senat ustawie o finansowaniu większości Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego pod koniec marca, Johnson i Republikanie z Izby ostatecznie przepchnęli tę ustawę w ubiegłym tygodniu, co sprawiło, że „senatorowie Republikanów zastanawiali się, o co chodziło przez cały miesiąc protestów Republikanów z Izby" – czytamy w raporcie The Hill.
„Moi koledzy po tamtej stronie muszą zacząć grać zespołowo" – powiedział senator Thom Tillis (R-NC) według The Hill. „Ich zachowanie jest zauważane przez ludzi. Nie możemy winić Demokratów za dysfunkcję, która tam teraz panuje, a to bardzo zły obraz dla osób wchodzących w okręgi zagrożone przed listopadem."
Inny senacki Republikanin, rozmawiając z The Hill pod warunkiem zachowania anonimowości, opisał Izbę jako „istny wrak" i stwierdził, że nie „wiedzą, czy idą, czy wracają."