MYRTLE BEACH, KAROLINA POŁUDNIOWA – 08 MAJA: Sam Ryder ze Stanów Zjednoczonych wykonuje uderzenie z dziewiątego tee podczas drugiej rundy ONEflight Myrtle Beach Classic 2026 w Dunes Golf & Beach Club w dniu 8 maja 2026 roku w Myrtle Beach, Karolina Południowa. (Zdjęcie: David Jensen/Getty Images)
Getty Images
ONEflight Myrtle Beach Classic to przystanek PGA Tour, który pełni podwójną rolę – stanowi zarówno wydarzenie golfowe, jak i promocję turystyczną Grand Strand, 100-kilometrowego odcinka wybrzeża Atlantyku, będącego od dekad filarem amerykańskiej turystyki golfowej. Wykraczając poza typowy sponsoring tytularny, wydarzenie funkcjonuje jako pełnokanałowa kampania marketingowa – budując świadomość, kształtując popyt i ostatecznie przekształcając widzów w odwiedzających golfistów.
Współtytularne partnerstwo brokera prywatnych odrzutowców i Visit Myrtle Beach podkreśla bogatą ofertę golfową Myrtle Beach – ponad 80 pól rozsiane wzdłuż Grand Strand, zagęszczenie dołków rywalizujące z taśmą produkcyjną Krispy Kreme, gdy zapala się napis „Hot Now" i zaczyna płynąć polewa.
Turnieje rozgrywane na legendarnych obiektach publicznych, takich jak Pebble Beach, TPC Sawgrass czy Torrey Pines, pełnią już rolę salonów wystawienniczych zwróconych ku konsumentom, gdzie otoczenie sprzedaje się niemal tak samo dobrze jak sama rywalizacja. Obejrzyj w niedzielę, a jeśli cię wciągnie – zarezerwuj wyjazd ze znajomymi na przyszły sezon. W przypadku turnieju w Myrtle Beach ta dynamika nie jest jedynie efektem ubocznym. To główny strategiczny motor napędowy.
Rozgrywane w Dunes Golf and Beach Club wydarzenie, odbywające się równolegle z Truist Championship, to mniej tradycyjny sponsoring, a bardziej skoordynowana ofensywa – przystanek tourowy pełniący jednocześnie funkcję reklamy turystycznej. Nie jest to subtelne, ale o to właśnie chodzi w destynacji zbudowanej na dostępności, wolumenie i powtarzalnych wizytach. Postaw firmę odrzutowcową obok biura turystycznego, a obejmiesz oba końce lejka sprzedażowego: środek transportu i powód do podróży.
Magnetyzm Myrtle Beach wobec golfistów z chłodniejszych regionów o krótszych sezonach gry to podwójny cios skali i wolumenu. Rynek od dawna opiera się na prostej, intensywnej pętli: plaża, termin gry, kolacja, powtórz. Zapakuj to w pakiet, daj zniżkę i utrzymuj pełne grafiki rezerwacji. Turniej nie wprowadza tego modelu, ale wzmacnia go na ogólnokrajowej scenie, zwłaszcza gdy ostatnie lokalne doniesienia wskazują na pewne osłabienie obłożenia i przychodów z podatku turystycznego spowodowane warunkami pogodowymi.
Mimo to długotrwałe przyciąganie tej destynacji pozostaje widoczne wśród zawodników doskonale znających ten rynek. Brooks Koepka, jeden z największych nazwisk w stawce, gra w tym turnieju po raz pierwszy, choć nie jest to jego pierwszy pobyt w okolicy.
„Byłem tutaj jako dziecko… Myślę, że większość dzieci w moim wieku, które mieszkały na Wschodnim Wybrzeżu, przyjeżdżała tu na rodzinny wypad. To miejsce się nie zmieniło, co dobrze widzieć" – powiedział Koepka wcześniej w tym tygodniu.
Promocje i oferty
Coroczne promocje, takie jak Can-Am Days, oferujące znaczne zniżki dla zagranicznych gości, podkreślają, jak agresywnie Myrtle Beach zarządza popytem, wykorzystując ceny do utrzymania pełnych pokoi i pól golfowych w sezonach przejściowych.
Ta strategia cenowa często przejawia się w sposobie pakietowania i sprzedaży wyjazdów. Tim Macdonell, prezes torontońskiego Elite Sports Tours – biura podróży specjalizującego się w doświadczeniach związanych z dniami meczowymi – powiedział, że atrakcyjność Myrtle Beach dla jego w dużej mierze kanadyjskiej klienteli polega na możliwości łączenia kibicowania z grą. Podczas gdy nie można obejrzeć meczu Knicks w Madison Square Garden, a następnego dnia zagrać tam w koszykówkę, golf zawodowy jest wyjątkowy pod tym względem, że kibice mogą dosłownie wkroczyć w to doświadczenie. Obejrzyj rundę turnieju, a następnie zagraj na tym samym polu w późniejszym terminie lub wejdź na pobliski tor podobnej klasy już następnego dnia.
„Myrtle Beach oferuje pola różnych poziomów, które mogą przyciągnąć golfistów o różnych umiejętnościach" – powiedział Macdonell.
Zróżnicowanie pól i przedziałów cenowych na rynku jest kluczowym magnesem dla podróżnych ceniących stosunek jakości do ceny. „Kanadyjczycy to szczególnie pragmatyczni podróżnicy" – dodał Macdonell, zauważając, że promocje niwelujące różnicę kursową mogą w istotny sposób wpłynąć na decyzje rezerwacyjne i pomóc ustabilizować ruch turystyczny nawet przy wahaniach popytu transgranicznego. Choć podróże do USA w 2025 roku nieco zmalały, powiedział, że turystyka napędzana sportem, zwłaszcza związana z golfem, pozostała bardziej odporna, napędzana przez czasochłonny charakter wydarzeń na żywo i trwający powybuchowy wzrost uczestnictwa w tym sporcie.
Przywileje dla zawodników
Wydarzenie rozgrywane od 7 do 10 maja gromadzi 120 zawodników, a pula nagród wynosi 4 miliony dolarów. Nawet wypłata nagród pełni rolę narzędzia marketingowego. Obok czeku dla zwycięzcy w wysokości 720 000 dolarów znajduje się kredyt lotniczy ONEflight o wartości 250 000 dolarów – to nie tyle nowinka, co product placement wbudowany bezpośrednio w szczyt tablicy wyników.
Ponadto wszyscy zawodnicy, którzy przejdą cut, otrzymują pięciogodzinny kredyt lotniczy. To właśnie taki przywilej, który gracze dostrzegają. „Ten odrzutowiec był niesamowity… czułem się jak w filmie" – powiedział Blades Brown o wykorzystaniu swoich kredytów ONEflight w ubiegłym roku, gdy podróżował między turniejem na Bahamach a La Quinta w Kalifornii. „Pomyślałem: to jest odrzutowiec warty 40 milionów dolarów. Był odrobinę lepszy od Southwest, powiedziałbym."
Jeśli turniej jest marketingiem, to okoliczne pola golfowe są towarem – a Myrtle Beach zbudowało jedno z najbogatszych portfeli golfowych dostępnych publicznie w USA, obejmujące prestiżowe projekty, oferty o średniej skali i trasy przyjazne pakietom.
Myrtle Beach nie tylko gości przystanek Tour – pakuje grywalny produkt na dużą skalę, z rozbudowanym zestawem pól zasilających ten sam dobrze naoliwiony mechanizm turystyczny, który Visit Myrtle Beach dopieszcza w tym tygodniu. Dunes Club stanowi telewizyjne tło, ale prawdziwy biznes tkwi w szerokości grafików rezerwacji wzdłuż rozległego pasa wybrzeża Karoliny.
Obfitość fairwayów
Na szczycie spektrum znajdują się obiekty takie jak samo pole gospodarzy – Dunes Golf and Beach Club, dostępne dla gości zatrzymujących się w hotelach partnerskich lub poprzez rezerwacje u dostawców pakietów golfowych. Perłą projektu Roberta Trenta Jonesa Sr. jest słynny 13. dołek znany jako „Waterloo" – kulminacja legendarnej sekwencji dołków Alligator Alley. Ten imponujący par-5 posiada ostry dogleg owijający się wokół jeziora, który wywraca konwencjonalną strategię do góry nogami.
„Przy tee uderzasz niemal w kierunku oddalonym od dołka, a następnie zawracasz przez wodę" – powiedział australijski zawodowiec Ryan Ruffels. „Im dalej uderzysz, tym bardziej możesz się oddalać od greenu, bo dołek niejako zawraca na siebie." To architektoniczny kaprys, który skłonił legendarnego dziennikarza sportowego Dana Jenkinsa do żartu: „Jedynym sposobem na dotarcie do greenu jest wynajęcie łodzi."
Wśród innych topowych nazw znajduje się Caledonia Golf & Fish Club – debiutancki solowy projekt legendy architektury golfowej Mike'a Strantza, który zamienił ekspozycję na ocean na baldachim okazałych dębów wiecznie zielonych i przeloty nad rozlewiskami. Na siostrzanym polu True Blue, tuż po drugiej stronie ulicy, Strantz postawił na większą skalę i rozmach – niczym Willem de Kooning wobec Caledoniowego Claude'a Moneta.
Następnie jest górna liga, gdzie znajdziemy takie obiekty jak TPC Myrtle Beach – część markowego portfolio pól tourowych, dom corocznego Dustin Johnson World Junior oraz Barefoot Resort z polami zaprojektowanymi przez Toma Fazio, Grega Normana, Pete'a Dye'a i Davisa Love'a III.
Jest też środkowy segment rynku, gdzie skala naprawdę daje o sobie znać. Do faworytów należy Myrtle Beach National King's North Golf Course, gdzie przeszkody wodne zdają się być wszechobecne, a dołek nr 6 – „The Gambler" – kusi golfistów ryzykownym skrótem przez wyspowy fairway do greenu oraz bezpieczniejszą trasą, która i tak wymaga precyzji. Jest też Man O' War wytyczony wzdłuż jeziora o powierzchni 100 akrów, z kolejnymi wyspowymi greenami na dołkach 14. i 15.
Tymczasem w segmencie wejściowym bogata oferta pól zorientowanych na wartość utrzymuje grafiki rezerwacji pełne. Transmisja sprzedaje destynację, ale prawdziwy biznes zaczyna się, gdy widzowie rezerwują swoją następną podróż.
Źródło: https://www.forbes.com/sites/mikedojc/2026/05/08/many-pga-tour-stops-nod-to-travel-myrtle-beachs-event-goes-all-in/








