Prezydent Donald Trump od czasu powrotu do Białego Domu w zeszłym roku dopuszcza się korupcji na historyczną i bezwzględną skalę, a według licznych ekspertów ds. etyki, z którymi rozmawiał The New Yorker, zapobieżenie podobnym działaniom przyszłych prezydentów wymagać będzie reform na miarę „radykalnej operacji chirurgicznej".
W artykule opublikowanym w poniedziałek, dziennikarz The New Yorker John Cassidy nakreślił stale poszerzający się zakres korupcji Trumpa na urzędzie, w tym jego handel akcjami spółek prowadzących interesy z rządem USA, a przede wszystkim nowy fundusz rezerw DOJ o wartości 1,8 miliarda dolarów, który w istocie łupiłby Skarb Państwa z pieniędzy podatników, by zasilać kieszenie prezydenta i jego sojuszników.
Na potrzeby reportażu Cassidy rozmawiał z Richardem Painterem, profesorem prawa na Uniwersytecie Minnesoty, który pełnił również funkcję głównego prawnika ds. etyki w Białym Domu za George'a W. Busha, gdzie zablokował mianowanie dyrektora Goldman Sachs na stanowisko Sekretarza Skarbu z uwagi na naruszenie przepisów o konflikcie interesów. Zapytany o obecną sytuację z Trumpem, Painter stwierdził, że historyczne analogie są niewystarczające.
„[Były prezydent Richard] Nixon miał swoje problemy, ale nie sądzę, żeby kiedykolwiek było coś takiego" – powiedział Painter. „Prezydentowi wyraźnie zabrania się przyjmowania jakichkolwiek korzyści finansowych ze Skarbu Państwa w czasie sprawowania urzędu."
Cassidy rozmawiał z wieloma innymi ekspertami, oprócz Paintera, na temat tego, co należałoby zrobić, aby uchronić kraj przed koniecznością znoszenia korupcji przyszłego prezydenta podobnego do Trumpa, a odpowiedzi wskazywały, że konieczne są rozległe, gruntowne reformy etyczne.
„Painter powiedział mi, że pierwszym zadaniem jest objęcie Prezydenta i Wiceprezydenta federalnym prawem o konflikcie interesów oraz zobowiązanie ich do zbycia aktywów, które stanowią konflikt interesów" – wyjaśnił Cassidy. „Kolejną oczywistą i niezbędną reformą jest zakaz handlu indywidualnymi akcjami, obejmujący zarówno Prezydentów, jak i członków Kongresu."
Uchwalenie takiej reformy wymagałoby działania Kongresu, co wydaje się mało prawdopodobne przy republikańskiej większości. Alternatywą byłoby impeachment prezydentów naruszających zasady zakazu wzbogacania się przez władzę wykonawczą, lecz jak zauważył Painter: „Próbowaliśmy tego już dwa razy i ponieśliśmy porażkę."
„Ostatecznie sprowadza się to do polityki, gdzie istnieją strukturalne problemy sięgające jeszcze głębiej niż Trump" – dodał Cassidy. „W świecie po Citizens United prezydenci – zarówno republikańscy, jak i demokratyczni – stoją na czele partii politycznych i sprzymierzonych podmiotów zbierających fundusze, które mogą gromadzić praktycznie nieograniczone sumy, wykorzystywane do tłumienia dysydentów. (W tym miesiącu w Kentucky kongresmen Thomas Massie, republikanin gotowy krytykować Trumpa, poniósł porażkę w tym, co stało się najkosztowszymi prawyborami do Izby Reprezentantów w historii.) Ciężar pieniądza przesuwa równowagę sił z dala od poszczególnych członków Kongresu, sprawiając, że dla wielu z nich domyślną postawą jest uległość."
Kontynuował: „To, czego nauczyliśmy się przez ostatnią dekadę, to to, że gdy Sąd Najwyższy wystawia demokrację na sprzedaż, Kongres jest całkowicie uzależniony od Prezydenta, a jeśli ów Prezydent jest złym aktorem, Konstytucja USA przestaje spełniać swoje zadanie. Trump bezwzględnie wykorzystuje tę słabość, ale jej nie stworzył. Zakładając, że Republika w końcu wyjdzie poza niego i jego przekręty, będzie potrzebować radykalnej operacji, a nie jedynie resetu."

