Ubiegłej nocy o godzinie 1:00 czasu ET prezydent Donald Trump chwalił się, że Iran „naprawdę chce zawrzeć umowę". Jednak tego ranka Iran ogłosił zawieszenie rozmów w związku z trwającymi izraelskimi bombardowaniami Libanu. Ten niepowodzenie jest kolejnym w serii kompromitacji, gdy Trump desperacko stara się wyciągnąć USA z ekonomicznie niszczycielskiej wojny, którą sam rozpoczął ponad trzy miesiące temu.
Jak donosi Daily Beast, we wczesnych godzinach porannych Trump napisał: „'Iran naprawdę chce zawrzeć umowę i będzie ona dobra dla USA i tych, którzy są z nami.' Następnie zaatakował Demokratów i 'różnych pozornie niepatriotycznych Republikanów' za utrudnianie mu negocjowania porozumienia poprzez 'negatywne „ćwierkanie" na poziomie, jakiego nigdy wcześniej nie widziano.'"
Trump zakończył słowem rady: „Po prostu usiądź wygodnie i zrelaksuj się, wszystko dobrze się ułoży na końcu — zawsze tak jest!"
Zaledwie kilka godzin później irańskie państwowe media wydały oświadczenie, które nie wróżyło dobrze twierdzeniom prezydenta, deklarując: „Biorąc pod uwagę kontynuację ataków reżimu izraelskiego w Libanie oraz fakt, że Liban był jednym z warunków wstępnych zawieszenia broni — które zostało teraz naruszone na wszystkich frontach, w tym w Libanie — irański zespół negocjacyjny zawiesza 'rozmowy i wymianę tekstów za pośrednictwem mediatorów.'"
Iran konsekwentnie utrzymywał, że jakiekolwiek porozumienie pokojowe będzie uzależnione od zaprzestania izraelskich ataków na Liban. Jednak według Associated Press izraelskie siły dokonały najgłębszego wtargnięcia do Libanu od ponad 25 lat. Podczas gdy izraelskie przywództwo twierdzi, że atakuje wspierane przez Iran grupy Hezbollahu, libański premier Nawaf Salam oskarżył Izrael o „realizowanie polityki całkowitego niszczenia miast i miasteczek". Do tej pory ponad 3300 osób, w tym wielu dzieci, zostało zabitych w Libanie przez izraelskie siły, a około 1 miliona ludzi zostało wysiedlonych.
Tymczasem USA i Iran wymieniały uderzenia przez weekend i w poniedziałek.
Spory dotyczące celów i zakończenia wojny spowodowały głębokie podziały w Partii Republikańskiej między jastrzębiami domagającymi się maksymalnych ustępstw od Iranu a tymi, którzy odczuwają wyborczy odwet za katastrofalne skutki ekonomiczne konfliktu i chcą jego jak najszybszego zakończenia. W obecnej sytuacji wielu Republikanów zaczyna przyznawać, że prezydent wpędził się w trudne położenie.
Według Danielle Pletki, starszego pracownika naukowego konserwatywnego American Enterprise Institute: „Doniesienia na ten temat sugerują, że to okropna umowa, że prezydent nie uzyskał w zasadzie niczego z tego, co mówił, że uzyska, i że jego negocjatorzy go skompromitowali."
Inni eksperci zwrócili uwagę, że prezydent stoi teraz przed wieloma z tych samych wyzwań, z którymi zmagał się były prezydent Barack Obama podczas negocjowania irańskiego porozumienia nuklearnego, które Trump później zerwał, i że w najlepszym razie każda nowa umowa będzie wyglądała bardzo podobnie do starej.
„Prawie dekadę później, przy cenach ropy na astronomicznym poziomie" — napisał Anik Joshi w American Conservative — „to parodia, że wracamy do miejsca, gdzie to wszystko się zaczęło."

