Od ogromnych elektrowni słonecznych na saudyjskiej pustyni po farmy wiatrowe na wybrzeżu Morza Arabskiego w Omanie – ambitne projekty energii odnawialnej stały się filarem planów gospodarczych krajów Zatoki Perskiej.
Sześć państw członkowskich GCC dąży do osiągnięcia 165 gigawatów energii odnawialnej do 2030 roku. Dotychczas zainstalowano około 24 GW.
Aby osiągnąć cel na 2030 rok, blok będzie wymagał szacunkowo 61 miliardów dolarów dodatkowych inwestycji – według amerykańskiego think tanku Baker Institute – ponad niemal 38 miliardami dolarów już zaangażowanymi.
Zdecydowana większość istniejących i planowanych projektów dotyczy energii słonecznej, a energia wiatrowa stanowi jedynie niewielki udział w mocy wytwórczej.
Zdolności wytwórcze energii słonecznej w GCC wzrosły w ubiegłym roku o 60 procent, osiągając 23 GW z łącznych 24 GW – wynika z danych Międzynarodowego Stowarzyszenia Energii Odnawialnej. Jest to równowartość dwukrotnego szczytowego zapotrzebowania Dubaju na energię elektryczną.
Arabia Saudyjska zwiększyła swoje moce słoneczne o 92 procent w ubiegłym roku, osiągając prawie połowę łącznych mocy GCC, wyprzedzając dotychczasowego lidera regionu – Zjednoczone Emiraty Arabskie.
Rijad realizuje szereg gigantycznych projektów, w tym farmę słoneczną Shuaibah 2, elektrownię słoneczną Sudair oraz farmę wiatrową Dumat Al Jandal.
W ramach Wizji 2030 Arabia Saudyjska dąży do pokrycia 50 procent zapotrzebowania na energię elektryczną ze źródeł odnawialnych i instalacji 100–130 GW w ciągu najbliższych czterech lat.
Tempo zmian różni się jednak w całym regionie, a analitycy kwestionują, czy kraje rozwijające się szybko będą w stanie utrzymać ten impet.
„GCC rozwija się szybciej niż pięć lat temu, ale postępy nie są równomierne" – powiedział Nishant Kumar, analityk ds. energii odnawialnej i energetyki dla Europy, Bliskiego Wschodu i Afryki w Rystad Energy.
„ZEA, Arabia Saudyjska, Oman i Katar mają najbardziej klarowne ścieżki dostaw energii odnawialnej w krótkim terminie. Arabia Saudyjska jest najważniejszym rynkiem i gwałtownie przyspiesza, jednak jej cel na 2030 rok jest tak ambitny, że ryzyko realizacji pozostaje wysokie."
ZEA tymczasem zdecydowanie przodują, posiadając „najlepszy rekord realizacji" – według Kumara.
„Choć ZEA dążą do osiągnięcia 44-procentowego udziału energii odnawialnej do 2050 roku, nasze prognozy wskazują, że cel ten może zostać osiągnięty już do 2040 roku, co jest znacznie przed harmonogramem."
Inne kraje Bliskiego Wschodu, takie jak Egipt, również realizują projekty słoneczne i wiatrowe.
Cele w zakresie energii odnawialnej, obejmujące również rozwijające się branże magazynowania energii w bateriach, będą miały kluczowe znaczenie dla realizacji celów neutralności węglowej państw GCC, wraz z wychwytywaniem i magazynowaniem dwutlenku węgla, energią jądrową oraz kredytami węglowymi.
Kraje GCC zamierzają również nadal eksportować ogromne ilości paliw kopalnych – a rozszerzanie mocy w zakresie energii odnawialnej uwalnia więcej węglowodorów przeznaczonych na eksport.
ZEA i Oman dążą do osiągnięcia neutralności węglowej do 2050 roku, podczas gdy Arabia Saudyjska, Kuwejt i Bahrajn celują w rok 2060. Katar nie ma określonego harmonogramu.
Kuwejt pozostaje maruderem regionu – według Kumara.
„Dąży do 15-procentowej produkcji energii odnawialnej lub 4,5 GW mocy do 2030 roku. Jednak moce odnawialne wynoszą jedynie około 114 MW w 2025 roku i przy braku niemal jakichkolwiek przyznanych kontraktów w sektorze odnawialnym, Kuwejt może nie być w stanie osiągnąć tego celu."
Analitycy wskazują, że wojna z Iranem nie powinna w najbliższej przyszłości gwałtownie zwiększyć inwestycji w energię odnawialną na Bliskim Wschodzie, w odróżnieniu od reszty świata.
Wynika to częściowo z faktu, że ich rurociągi są już tak rozbudowane, a węglowodory nadal stanowią tak centralną część ich gospodarki.
Oczekuje się również, że koszty naprawy infrastruktury energetycznej uszkodzonej przez ataki rakietowe i dronowe zmniejszą środki dostępne na inwestycje zagraniczne, które obejmowały projekty energii odnawialnej.


