Kilka lat temu aplikacje kryptowalutowe sprawiały wrażenie, jakby pochodziły z innego internetu. Wszystko było bardziej techniczne. Adresy portfeli zamiast nazw użytkowników. Frazy seed zamiast odzyskiwania konta. Transakcje wymagające wielu zatwierdzeń tylko po to, by przejść przez podstawowy przepływ.
Ta różnica była kiedyś częścią ich uroku. Produkty kryptowalutowe chciały być oddzielone od tradycyjnych finansów.
Ostatnio jednak coś się zmieniło.
Wiele z najszybciej rosnących aplikacji kryptowalutowych wygląda teraz zaskakująco znajomo. Czystsze interfejsy. Prostsze wdrożenie. Stabilne salda zamiast wszechobecnych zmiennych tokenów. Niektóre ledwo w ogóle wspominają o blockchainie w tle.
Kusi, by postrzegać to jako przejście krypto w fintech. Ale to, co naprawdę się dzieje, jest bardziej skomplikowane. Infrastruktura w wielu przypadkach nadal jest natywna dla krypto. Zmienia się warstwa powierzchniowa, z którą wchodzą w interakcje użytkownicy.
I szczerze mówiąc, ta zmiana była prawdopodobnie nieunikniona.
Przez długi czas produkty kryptowalutowe budowano wokół pewnego dziwnego założenia.
Użytkownicy się dostosują. Nauczą się, jak działają portfele. Zrozumieją klucze prywatne. Zapamiętają frazy seed i poradzą sobie z opłatami sieciowymi.
Część tak zrobiła. Większość nie. Przepaść między entuzjastami krypto a zwykłymi użytkownikami okazała się znacznie większa, niż spodziewało się wielu twórców.
Nawet osoby zainteresowane krypto często rezygnowały podczas wdrożenia. Proces wydawał się obcy w porównaniu z nowoczesnymi aplikacjami konsumenckimi, gdzie założenie konta zajmuje zwykle mniej niż minutę.
Ta rzeczywistość powoli skłaniała zespoły do postawienia innego pytania. Zamiast pytać, jak użytkownicy mogą nauczyć się krypto, zaczęli pytać, jak krypto może dostosować się do użytkowników.
Brzmi to teraz oczywisto, ale oznaczało to poważną zmianę w myśleniu o produkcie.
Nawet Vitalik Buterin, współzałożyciel Ethereum, mocno naciskał na abstrakcję konta i prostszy projekt portfela jako klucz do przyciągnięcia większej liczby osób. W rozmowach o harmonogramie Ethereum argumentował, że jeśli portfele będą działać bardziej jak zwykłe konta internetowe, zwykli użytkownicy nie będą napotykać tylu problemów.
Branża powoli zdaje sobie sprawę, że użyteczność nie jest jakąś drugorzędną funkcją.
Dla większości ludzi użyteczność jest produktem.
Jeden z powodów, dla których aplikacje kryptowalutowe zaczynają przypominać produkty fintech, jest zaskakująco prosty.
Stablecoiny są normalne.
Aplikacja handlowa zbudowana wokół zmiennych aktywów natychmiast przypomina użytkownikom, że są w świecie krypto. Ceny nieustannie skaczą. Salda wahają się co godzinę.
Aplikacja ze stablecoinami jest inna. Saldo pozostaje mniej więcej takie samo. Wysyłanie pieniędzy jest przewidywalne. Oszczędzanie pieniędzy jest zrozumiałe.
To zmienia całe emocjonalne doświadczenie.
Ktoś posiadający USDC nie obserwuje ciągle wykresów cenowych. Często myśli o płatnościach, przelewach, listach płac, oszczędnościach lub transakcjach transgranicznych.
To są zachowania fintech.
Jeremy Allaire, CEO Circle, od lat forsuje tę ideę. Niedawno opisał stablecoiny jako jedną z najbardziej użytecznych form pieniądza dotychczas stworzonych i sugerował, że branża wciąż nie osiągnęła swojego prawdziwego przełomowego momentu.
Allaire argumentował również, że stablecoiny mogłyby ostatecznie stanowić od 5 do 10 procent globalnej podaży pieniądza w ciągu następnej dekady.
Taka wizja naturalnie kieruje zespoły produktowe ku bardziej znajomym interfejsom.
Jeśli samo aktywo zachowuje się jak pieniądz, aplikacja coraz bardziej zaczyna wyglądać jak produkt finansowy, a nie kryptowalutowy.
Rozróżnienie zaczyna się zacierać.
Jedna z najważniejszych zmian dzieje się pod interfejsem. Użytkownicy są stopniowo oddzielani od złożoności zarządzania portfelem.
Przez lata konta kryptowalutowe były powiązane z jednym kluczem prywatnym. Utrata klucza oznaczała skuteczną utratę konta.
Ten model tworzył stres. Tworzył też zachowania, które znacznie różniły się od tradycyjnych aplikacji finansowych.
Abstrakcja konta to zmienia. Możliwe stają się systemy odzyskiwania. Uprawnienia stają się programowalne. Do tej samej struktury konta można podłączyć wiele metod uwierzytelniania.
Zamiast traktować użytkowników jak inżynierów bezpieczeństwa, aplikacje mogą zacząć zachowywać się bardziej jak oprogramowanie.
Vitalik Buterin opisał abstrakcję konta jako ważny krok w kierunku uczynienia portfeli kryptowalutowych tak prostymi jak e-mail.
Znaczenie tego wykracza poza wygodę. Gdy konta zaczną zachowywać się jak normalne konta, deweloperzy zaczną inaczej projektować produkty.
Całe doświadczenie użytkownika ulega zmianie.
Kilka lat temu podłączenie portfela było często pierwszą rzeczą, którą widzieli użytkownicy.
Teraz wiele aplikacji kryptowalutowych tworzy portfele automatycznie w tle.
Platformy takie jak Privy, Magic i Dynamic pomagają deweloperom budować przepływy wdrożeniowe, które wyglądają znacznie bliżej oprogramowania Web2.
Użytkownicy logują się za pomocą adresu e-mail, konta Google lub logowania społecznościowego. Portfel nadal istnieje. Blockchain nadal jest zaangażowany.
Użytkownik po prostu nie musi od razu mierzyć się z tą złożonością. To może brzmieć jak drobna korekta, ale zmienia psychologię doświadczenia.
Ludzie przestają czuć, że wchodzą do wyspecjalizowanego środowiska finansowego. Zamiast tego czują się, jakby rejestrowali się w aplikacji. Technologia przechodzi w tło.
Nie każda zmiana pochodzi od zespołów produktowych. Część pochodzi od regulatorów.
Gdy instytucje wchodzą na rynek, wymogi compliance stają się trudniejsze do zignorowania. Weryfikacja tożsamości. Monitorowanie transakcji. Ramy raportowania. Ochrona konsumentów. Wszystkie te rzeczy wpływają na projekt produktu.
Platforma obsługująca instytucje nie może po prostu polegać na anonimowych portfelach i otwartym dostępie. Potrzebuje procesów przypominających istniejące systemy finansowe.
To naturalnie popycha wiele produktów kryptowalutowych ku doświadczeniom podobnym do fintech. Zmiana staje się jeszcze bardziej widoczna w kontekście stablecoinów.
Jeremy Allaire wielokrotnie argumentował, że jaśniejsze regulacje przyspieszą powszechną adopcję i stworzą mocniejsze podstawy dla cyfrowych systemów finansowych.
W miarę jak coraz więcej regulowanego kapitału wchodzi do przestrzeni, produkty kryptowalutowe coraz bardziej muszą działać w sposób, który instytucje już rozumieją.
Niekoniecznie oznacza to porzucenie decentralizacji.
Ale oznacza dostosowanie interfejsów i przepływów pracy.
Jest jeszcze jeden powód, dla którego aplikacje kryptowalutowe się zmieniają.
Złożone produkty nie rozprzestrzeniają się zbyt dobrze. Przeciętny użytkownik nie będzie czytał dokumentacji technicznej przed wypróbowaniem aplikacji.
Otwiera ją. Klika. W ciągu kilku minut decyduje, czy jest użyteczna. Ta rzeczywistość popycha zespoły ku prostocie.
Produkty, które rosną najszybciej, często usuwają kroki zamiast je dodawać. Ironia polega na tym, że wiele aplikacji kryptowalutowych stało się bardziej wyrafinowanych pod spodem, stając się prostszymi na powierzchni.
Więcej automatyzacji, więcej infrastruktury, więcej abstrakcji, mniej widocznej złożoności.
To wzorzec, który fintech poznał lata temu. Krypto zaczyna się go uczyć.
Coraz więcej założycieli otwarcie mówi o tym, by krypto zniknęło z doświadczenia użytkownika.
Nie technicznie. Wizualnie. Użytkownicy nie potrzebują ciągłych przypomnień, że zaangażowany jest blockchain. Potrzebują niezawodnych rezultatów. To podejście pojawia się w całej branży.
Tworzenie portfela odbywa się automatycznie. Transakcje stają się bezgasowe. Ruch między łańcuchami jest abstrahowany.
Wielu użytkowników już wchodzi w interakcje z systemami blockchain, nie w pełni rozumiejąc, na jakim łańcuchu się znajdują. I coraz bardziej nie obchodzi ich to.
Co ciekawe, Vitalik Buterin niedawno zasugerował, że systemy AI mogłyby ostatecznie zastąpić wiele interfejsów portfeli, a użytkownicy wchodziliby w interakcje przez asystentów, podczas gdy infrastruktura blockchain działałaby w tle.
Ten pomysł może brzmieć futurystycznie, ale wskazuje w tym samym kierunku. Krypto staje się infrastrukturą, nie interfejsem.
Pomimo wszystkich tych zmian, systemy bazowe często pozostają wyraźnie natywne dla krypto.
Inteligentne kontrakty nadal wykonują logikę. Stablecoiny nadal rozliczają się w sieciach blockchain. Płynność nadal przepływa przez zdecentralizowane protokoły. Kompozytowalność nadal ma znaczenie.
Różnica polega na tym, że użytkownicy coraz częściej wchodzą w interakcje z tymi systemami przez warstwy abstrakcji.
Pod pewnym względem krypto podąża tą samą ścieżką co sam internet.
Większość ludzi codziennie korzysta z infrastruktury chmurowej. Bardzo niewielu myśli o serwerach. Infrastruktura nie zniknęła. Interfejs się poprawił. Krypto może zmierzać w podobnym kierunku.
Wokół tego wszystkiego nadal istnieje napięcie. Niektórzy długoletni użytkownicy krypto postrzegają design w stylu fintech jako kompromis.
Martwią się, że upraszczanie wszystkiego usuwa ważne idee dotyczące samodzielnej opieki, przejrzystości i kontroli użytkownika. Inni postrzegają tę zmianę jako konieczną.
Produkt, który przemawia tylko do istniejących użytkowników krypto, w końcu napotyka sufit. Jeśli krypto chce szerszej adopcji, wielu argumentuje, że musi spotkać użytkowników tam, gdzie już są.
Ta debata nie zniknie. I szczerze mówiąc, obie strony mają rację. Upraszczanie tworzy dostępność. Ale zbyt duża abstrakcja może też ukrywać ważne kompromisy.
Wyzwaniem jest znalezienie właściwej równowagi.
Co sprawia, że sytuacja jest jeszcze bardziej interesująca, to fakt, że ruch nie jest jednokierunkowy.
Aplikacje kryptowalutowe zaczynają przypominać fintech. Firmy fintech również zaczynają adoptować infrastrukturę kryptowalutową. Stablecoiny pojawiają się w systemach płatności. Aplikacje finansowe badają tokenizowane aktywa.
Rozliczenia transgraniczne coraz częściej obejmują tory blockchain, nawet gdy użytkownicy nigdy ich nie widzą.
Jeremy Allaire niedawno opisał sieci blockchain jako ekonomiczne systemy operacyjne internetu, argumentując, że duża część przyszłej aktywności gospodarczej świata mogłaby ostatecznie działać na tych sieciach.
Ta perspektywa pomaga wyjaśnić, dlaczego granica między fintech a krypto jest coraz trudniejsza do zdefiniowania.
Dwie kategorie zaczynają się nakładać. Nie dlatego, że stają się identyczne. Dlatego, że zaczynają rozwiązywać podobne problemy przy użyciu części tej samej infrastruktury.
Aplikacje kryptowalutowe nie stają się naprawdę produktami fintech. Stają się łatwiejsze w użyciu.
The post Dlaczego aplikacje kryptowalutowe zaczynają przypominać produkty fintech appeared first on Metaverse Post.


