Prezydent Donald Trump otrzymał publiczne wsparcie od spikera Izby Reprezentantów Mike'a Johnsona w swoich niepopartych dowodami twierdzeniach, że wybory w Kalifornii zostały sfałszowane — jednak sam Johnson przyznał, że twierdzenia Trumpa są „niemożliwe do udowodnienia."
„Nie mówię, że są sfałszowane" — powiedział Johnson reporterowi CNN Manu Raju w poniedziałek. „Mówię, że to śmierdzi na kilometr. I wszyscy o tym wiedzą. Usuńmy pozory nieprawidłowości. Wprowadźmy — co za pomysł — głosowanie w wyborach w dniu wyborów. Na to stać wiele stanów. Myślę, że Kalifornia bawi się z tym w kotka i myszkę."
Gdy Raju zapytał, czy Johnson ma jakiekolwiek dowody na to, że wybory są fałszowane, spiker Izby przyznał, że ich nie ma.
„Nie mam — niektóre z tych działań są tak diaboliczne i tak daleko ukryte u źródła, że niemożliwe jest ich udowodnienie" — powiedział Johnson Raju. „Ale myślę, że wszyscy instynktownie wiedzą, że coś tu jest nie tak. I to jest niepokojące. Potrzebujemy, żeby ludzie wierzyli w integralność naszego systemu wyborczego."
Johnson był oskarżany o kontrolowanie republikańskich członków Izby Reprezentantów zamiast pełnienia tradycyjnej roli prezydenckiej, polegającej na poszanowaniu równowagi sił między władzą wykonawczą a ustawodawczą. W rzeczywistości NOTUS poinformował w poniedziałek, że Trump ma tak wielką władzę nad Izbą, iż żartował, że to on, a nie Johnson, jest w rzeczywistości prawdziwym spikerem Izby Reprezentantów.
„Mam dwie prace: być prezydentem i być spikerem" — powiedział kiedyś Trump, drażniąc Johnsona, podczas gdy inni ustawodawcy przyglądali się temu. Żart Trumpa odnosi się do tego, że Johnson wielokrotnie chodził do prezydenta, aby nakłonić potencjalnie nielojalnych republikanów do poparcia jego agendy, a Johnson sam wielokrotnie nie był w stanie tego zrobić.
Na przykład, w 2025 roku Trump podobno krzyczał na kongreswomankę Victorię Spartz (R-Ind.) przez telefon, aż zaczęła płakać i odeszła, według tego, co dwoje źródeł powiedziało NOTUS. Po jej wyjściu Trump kontynuował tyradę wobec pozostałych ustawodawców, którzy byli obecni przy jej upokorzeniu.
„Nie mam k—— pojęcia, co ona właśnie powiedziała" — powiedział Trump pozostałym członkom.
Ten incydent, według NOTUS, był jednym z wielu. Dwoje źródeł powiedziało NOTUS, że członkowie Izby Reprezentantów są instruowani, aby konsultować się z Białym Domem przed zaproponowaniem ustawodawstwa. Jeden anonimowy republikański ustawodawca z Izby powiedział NOTUS, że w rezultacie spiker Johnson i pozostali liderzy tego ciała nie wywiązali się ze swoich podstawowych obowiązków legislacyjnych.
To jest „całkowite uchylanie się od odpowiedzialności na rzecz Białego Domu" — powiedział NOTUS. „Wszystko musi być z góry ustalone i pobłogosławione, i mamy bardzo mało miejsca na własną wolę. Powinniśmy mieć prawo do realizowania własnych priorytetów, a nie tylko podążać za mandatem dnia."


