Prezydent Donald Trump może planować zwrócenie na siebie uwagi, pojawiając się na meczach New York Knicks w Madison Square Garden podczas Finałów NBA 2026, jednak jeden z byłych graczy Knicks i polityk twierdzi, że nigdy nie przyćmi kibiców Knicks.
Trump jest „na drugim planie" względem głównej atrakcji, ponieważ „ludzie przyszli tu oglądać grę tych dwóch drużyn" – powiedział były senator Bill Bradley (D-NJ) w poniedziałek w CBS News. „A to, co jest fascynujące w tych drużynach, to wartości, jakie prezentują – bezinteresowność, dyscyplina, odporność – rzeczy, których potrzeba nam więcej na świecie."
Bradley spędził 10 sezonów w NBA, grając dla Knicks, zdobywając dwa tytuły mistrzowskie w latach 1969–1970 i 1972–1973, które są jednocześnie ostatnimi mistrzostwami w historii Knicks.
„Jeśli najpierw myślisz o swoim koledze z drużyny, a dopiero potem o sobie, to jest coś ważnego, co dzisiejsi i dawni Knicks demonstrują" – wyjaśnił Bradley, zapytany o to, co obecna drużyna Knicks ma wspólnego z tą, w której grał. „Jeśli jesteś zdyscyplinowany, nie improwizujesz, lecz grasz zgodnie z planem – to kolejna rzecz. Więc to nie jest żadna rakietowa nauka. To jest to, co drużyna robi, jeśli chce być mistrzem. I myślę, że ta drużyna ma zadatki na mistrza."
Powiedział również, że Madison Square Garden to wyjątkowe miejsce do gry ze względu na nastawienie i zachowanie kibiców.
„Klaszczą na podanie, które prowadzi do podania, które prowadzi do kosza" – powiedział Bradley. „Klaszczą za zasłanianie przy zbiórkach. Klaszczą za subtelności gry. Są głęboko entuzjastyczni, lojalni i oddani swojej drużynie, i myślę, że zobaczysz to dziś wieczór na arenie, tak jak we wszystkich poprzednich meczach."
Knicks prowadzą obecnie nad San Antonio Spurs z dwoma zwycięstwami do ich zera, a pierwsza drużyna, która wygra cztery mecze, zostaje ogłoszona mistrzem.
„Jeśli Knicks wejdą z wynikiem 3-0, to znaczy, wiem, że będę tam na tym czwartym meczu, oczekując, że tej nocy zostaną ukoronowani mistrzami" – powiedział Bradley. „I będą miliony innych ludzi, którzy będą myśleć to samo."
Bradley wyraźnie ma nadzieję, że jego drużyna będzie w stanie spełnić oczekiwania swoich wieloletnich kibiców, którzy na ten moment czekali ponad pół wieku.
„To daje im coś, w co można mieć nadzieję" – powiedział Bradley. „To daje im coś, w co można wierzyć."
Kiedy Trump pojawi się w poniedziałkowy wieczór, powszechnie oczekuje się, że zostanie przywitany chórem gwizdów. Według reportera Washington Post Dana Diamonda, Trump jest „powszechnie oczekiwany, że zostanie obsypany gwizdami", mimo że został zaproszony przez właściciela Knicks, Jamesa Dolana.
„Niektórzy kibice sportowi i analitycy nakłaniali Trumpa, aby nie przychodził na mecz – komentator Stephen A. Smith powiedział, że stworzyłoby to niepotrzebne widowisko – lub zobowiązali się do wygwizdania prezydenta" – wyjaśnia Barrett w Post. „Internetowe serwisy bukmacherskie również przewidują, że Trump zostanie wygwizdany podczas wizyty w głęboko demokratycznym Nowym Jorku i na arenie Knicks, Madison Square Garden. Kibice drużyny są słynnie nieubłagani – szybko drwią z rywali, własnych gwiazd drużyny i niedawnego burmistrza Nowego Jorku Erica Adamsa już kilka dni po jego inauguracji."
Barrett podsumował: „Dodatkową frustracją jest to, że obecność Trumpa stworzy logistyczne przeszkody dla około 20 000 innych uczestników, którym nakazano przybyć co najmniej dwie godziny przed rozpoczęciem meczu ze względu na wzmożone środki bezpieczeństwa towarzyszące prezydentowi."

