Prezydent Donald Trump i jego zwolennicy nieustannie twierdzą, że Spencer Pratt, były gwiazdor reality TV i kolega Trumpa, został okradziony w wyborach na burmistrza Los Angeles. Jednak według Nicka Catoggio z centroprawicowej publikacji The Dispatch, Trumpa i jego zwolenników naprawdę irytuje coś innego — fakt, że wyniki wyborów ujawniają ich rosnącą nieistotność.
„Ma sens, że partia postliberałów, paranoików i oszustów wierzyłaby, że każde przegrane przez nią wybory zostały sfałszowane" — napisał Catoggio. „Ale republikanie epoki Trumpa tak naprawdę w to nie wierzą. Masowa psychoza, która nastąpiła po wyborach prezydenckich w 2020 roku, pozostaje wyjątkiem, a nie regułą."
Po wyliczeniu wyścigów, których Republikanie nie kwestionowali, takich jak sukcesy Demokratów w wyborach śródkadencyjnych w 2022 roku i wyborach gubernatorskich w 2025 roku w Wirginii i New Jersey, Catoggio argumentował, że istnieje inny powód, dla którego „konto w mediach społecznościowych twojego ulubionego kultysty MAGA" nieustannie twierdzi, że Pratt wygrał.
„Pratt kandydujący na burmistrza Los Angeles był jak Zohran Mamdani kandydujący na burmistrza jakiegoś podupadłego miasteczka w Wyoming" — zauważył Catoggio. „Może zajść dalej niż większość członków jego partii dzięki populizmowi, znajomości mediów i samemu charyzmatowi, ale nie zajdzie daleko."
Dodał: „Innymi słowy, początkowe drugie miejsce Pratta było tzw. 'czerwonym mirażem' na wzór Pensylwanii w 2020 roku. Prawicowcom tłumaczono tysiące razy, że znikająca 'przewaga' Donalda Trumpa w tym stanie była artefaktem tego, że Republikanie preferowali głosowanie osobiste, a Demokraci — głosowanie korespondencyjne. Głosy osobiste były liczone natychmiast, podczas gdy karty korespondencyjne nie były otwierane do dnia wyborów, co prowadziło do fałszywego wrażenia w noc wyborczą, że Trump prowadził, podczas gdy w rzeczywistości wiele głosów Bidena po prostu jeszcze nie zostało podliczonych."
Dodał: „To nie jest skomplikowane. Fakt, że wielu po prawej stronie upiera się przy wyjaśnianiu 'czerwonych mirażów' teoriami spiskowymi, sugeruje defekt intelektu lub uczciwości — między którymi pozostawiam wam samodzielny wybór."
Następnie argumentował, że „jeśli Demokraci mają liczby, by zdusić Pratta w Los Angeles, Amerykanie mogą rozumować, że mogą mieć liczby, by zdusić Republikanów na całej mapie. Jeśli jego porażka jest wiarygodna i legitymizowana, potencjalnie wszystkie porażki GOP w listopadzie też są." W końcu kampania Pratta była prowadzona na tych samych zasadach co prezydenckkie starty Trumpa.
„To nie przypadek, że niektóre elementy Prattmanii przypominają elementy Trumpmanii z około 2016 roku" — powiedział Catoggio. „W obu przypadkach outsider — celebryta z telewizji reality, którego nikt nie cenił zbyt wysoko — podjął robotnicze pretensje dotyczące porządku publicznego przeciwko oderwanemu od rzeczywistości liberalnemu establishmentowi. I w obu przypadkach ten celebryta pobił oczekiwania politycznych ekspertów, łącząc się ze zwykłym Kowalskim poprzez sprytne wykorzystanie nowych i starych mediów."
Dodał: „Zaakceptowanie wyniku i zmierzenie się z tym, co mówi o ich własnej popularności, było jedną z opcji dla populistów, by poradzić sobie z traumatyczną rzeczywistością. Drugą było udawanie, że Pratt nie przegrał, unikanie rzeczywistości poprzez zaprzeczanie, że to się wydarzyło i odmowę słuchania czegokolwiek innego — tak jak ich bohater, który wybiegł z wywiadu dotyczącego wyborów, które przegrał. Czy to jakiekolwiek zaskoczenie, że dokonali takiego wyboru?"
Pomimo braku jakichkolwiek dowodów na to, że wyścig o fotel burmistrza został skradziony, zwolennicy Trumpa ustawili się w szeregu, twierdząc, że doszło do kradzieży wyborów.
„Wahanie 43 000 głosów właśnie dało Nithyi Raman przewagę nad Spencerem Prattem w Los Angeles" — opublikował użytkownik X, gdy Trump promował narracje o oszustwach wyborczych. „Dokładnie tyle wynosi populacja bezdomnych w mieście. To wszystko umożliwiło zbieranie kart do głosowania ze schronisk, powszechne głosowanie korespondencyjne i późne dostarczenia. Zbieg okoliczności?"
Podobnie przewodniczący Izby Reprezentantów Mike Johnson powiedział reporterowi CNN Manu Raju w poniedziałek, że „nie mówię, że to sfałszowane. Mówię, że to cuchnie do nieba. I wszyscy to wiedzą. Usuńmy pozory nieprawidłowości. Miejmy — co za pomysł — głosowanie w wyborach w dniu wyborów. To co wiele stanów jest w stanie zrobić. Myślę, że Kalifornia bawi się z tym."
Kiedy Raju zapytał Johnsona, czy ma dowody na to, że wybory były nieprawidłowe, przewodniczący Izby przyznał, że „nie mam — niektóre z tych działań są tak diaboliczne i tak daleko od źródła, że niemożliwe jest ich udowodnienie. Ale myślę, że wszyscy instynktownie wiedzą, że coś jest tu nie tak. I to jest niepokojące. Potrzebujemy, żeby ludzie wierzyli w integralność naszego systemu wyborczego."
