13 CZERWCA — Niedawno policja ujawniła, w jaki sposób „Piu Piu", niebezpieczna syntetyczna narkotyk, miała być rzekomo mieszana z płynami do e-papierosów. Odkrycie to skłoniło zastępcę Inspektora Generalnego Policji Tan Sri Ayoba Khana Mydina Pitchaya do wezwania do natychmiastowego zakazu urządzeń do wapowania.
Na pierwszy rzut oka może to brzmieć rozsądnie, bo nikt nie chce, aby niebezpieczne narkotyki krążyły w naszych społecznościach, zwłaszcza wśród młodych ludzi. Ale wezwanie policji do zakazu urządzeń do wapowania rodzi ważniejsze pytanie: czy celujemy w przyczynę problemu, czy jedynie w jego najbardziej widoczny objaw?
Malezja słynie z pochopnych reakcji, w których zajmujemy się objawami, ale rzadko docieramy do pierwotnych przyczyn. Wezwania do zakazu e-papierosów po odkryciu fentanylu i innych substancji psychoaktywnych w płynach do e-papierosów to tylko jeden przykład.
Wcześniej rząd zakazał osobom poniżej 16. roku życia dostępu do mediów społecznościowych. Nikt nie kwestionuje intencji rządu w zakresie ochrony młodych ludzi przed ekspozycją na niepożądane treści, takie jak pornografia, czy narażeniem ich na cyberprzemoc.
Jednak doświadczenia innych krajów, takich jak Australia, która była pionierem takiego zakazu, wykazały, że wyniki były w najlepszym razie mieszane, a w najgorszym nieskuteczne. Miliony kont nieletnich mogły zostać usunięte na papierze, ale użytkownicy nadal znajdowali sposoby na obejście ograniczeń.
Zamiast wprowadzać całkowity zakaz, decydenci mogli skupić się na promowaniu edukacji cyfrowej w szkołach i poprawie edukacji rodziców, aby pomóc młodym ludziom bardziej odpowiedzialnie poruszać się w świecie online.
Mogliby również zobowiązać firmy mediów społecznościowych do większej przejrzystości w zakresie działania ich algorytmów, w szczególności tego, w jaki sposób treści są rekomendowane młodym użytkownikom. Może to zmniejszyć ekspozycję młodych ludzi na uzależniające zachowania, szkodliwe treści lub nadmierny czas spędzany przed ekranem.
To samo można powiedzieć o pilności policji w chęci zakazania urządzeń do wapowania. W przypadku „Piu Piu" prawdziwym problemem nie jest samo urządzenie do wapowania. Problemem jest istnienie syndykatów narkotykowych gotowych wykorzystać każdy produkt do dystrybucji niebezpiecznych substancji. Jeśli przestępcy mieszają szkodliwe chemikalia z płynami do e-papierosów, jest to przede wszystkim problem organów ścigania.
Podobnie jak doświadczenia Australii z korzystaniem z mediów społecznościowych przez niepełnoletnich, zakaz produktów do wapowania może stwarzać pozory zdecydowanych działań, ale niewiele robi, aby zaradzić pierwotnej przyczynie. Co gorsza, ryzykuje zepchnięcie obecnych użytkowników na czarny rynek, gdzie produkty są całkowicie nieregulowane i jeszcze trudniejsze do monitorowania, nie wspominając o stratach w dochodach rządowych z tytułu opodatkowania.
Pojawia się również kwestia ograniczania szkód. Chociaż wapowanie nie jest wolne od ryzyka, wielu dorosłych palaczy używało go jako alternatywy, takiej jak podgrzewany tytoń, aby rzucić papierosy. Usunięcie legalnych i regulowanych produktów z rynku może pozostawić niektórych użytkowników z mniejszą liczbą opcji, jednocześnie stwarzając możliwości dla nielegalnych operatorów do rozkwitu.
I kto może zapomnieć o krótkotrwałej propozycji rządu dotyczącej zakazu posiadania telefonów komórkowych przez osoby poniżej 16. roku życia lub zakazu gry komputerowej Roblox? Wynikało to z przemocy w szkołach i ekspozycji na szkodliwe treści w mediach społecznościowych.
Na szczęście nie zostały one przeprowadzone, ale te epizody wyraźnie demonstrują tendencję rządu do pochopnego tworzenia polityk. Decyzje rządu muszą opierać się na solidnych zasadach, które odnoszą się do pierwotnych przyczyn, a nie tylko przyglądają się objawom.
W przypadku „Piu Piu" prawdziwym wrogiem nie jest urządzenie. To syndykat. Jeśli będziemy nadal mylić objawy z przyczynami, możemy skończyć na zakazaniu większej liczby rzeczy, rozwiązując bardzo niewiele i robiąc z siebie głupców.
* To jest osobista opinia autora lub publikacji i niekoniecznie reprezentuje poglądy Malay Mail.


