Według byłego profesora Akademii Marynarki Wojennej USA, przemówienie prezydenta Donalda Trumpa wygłoszone w środę wieczorem z okazji 250. rocznicy powstania Ameryki było śmieciem.
„To znaczy, było obrzydliwe" – powiedział Tom Nichols, emerytowany profesor Akademii Marynarki Wojennej USA, podcasterowi The Bulwark Timowi Millerowi w czwartek. „Cała ta sprawa była obrzydliwa. Wiem, że to brzmi — och, to snobistyczne i elitarne. Ale nie, to było po prostu obrzydliwe. A jego przemówienie było małe. To jest fakt. O tym właśnie pisałem ubiegłej nocy. Wziął coś, co mogło być wspaniałe."
Nichols następnie zacytował George'a Washingtona, pierwszego prezydenta Ameryki, który w swoim ostatnim testamencie opisał się najpierw jako obywatel, a dopiero potem jako prezydent.
„Dla niego najważniejszą rzeczą było bycie obywatelem, rozumiał, że wszyscy jesteśmy uczestnikami tej wielkiej przygody, tego wielkiego eksperymentu, a Trump po prostu nic z tego nie rozumie" – powiedział Nichols. „Zrobił z tego wszystkiego sprawę: ja, ja, ja." Cytując chwalenie się Trumpa zakończeniem podatków od napiwków, wypowiedzeniem wojny Iranowi i renowacją Basenu Refleksyjnego, Nichols dodał, że „w kilku momentach, gdy Trump próbował być wzniosły lub prezydencki, mówił rzeczy takie jak — ta, która mnie zaskoczyła — 'od legendarnych zaułków Bostonu po ulice Filadelfii.'"
„Po pierwsze, każdy, kto mieszkał w Bostonie, wie, że nie ma żadnych legendarnych zaułków Bostonu" – powiedział Nichols. „Mają jakieś historyjki, ale ich nie opowiemy. Ale 'po ulice Filadelfii' — przepraszam, czy to nie była piosenka Bruce'a Springsteena do filmu o facecie z AIDS? To znaczy, ciągnęło się w nieskończoność — wieżowce i koleje, Normandia i Saratoga. Ale potem wracał do naprawdę małostkowego, małego, no wiecie, 'patrzcie na mnie, patrzcie, co zrobiłem.'"
Podsumował: „Na koniec chcę powiedzieć jedną poważną rzecz: pokazuje to, że Trump i jego ludzie nie rozumieją różnicy między patriotyzmem a nacjonalizmem. Patriotyzm to miłość do własnego kraju — do tego, czym jest, do jego wiecznych cech. Nacjonalizm to 'moje plemię jest lepsze od wszystkich innych plemion.' I to jedyny sposób, w jaki Trump potrafi to pojmować. Ciągle mówił, że jesteśmy lepsi od wszystkich innych, że jesteśmy najgorętsi, że jesteśmy najwięksi."
Nichols nie jest jedynym, który zwrócił uwagę na „obrzydliwy" charakter obchodów 250. urodzin Ameryki przez Trumpa. Jego sekretarz transportu Sean Duffy wzbudził kontrowersje, gdy opisał krytyków Trumpa i artystów, którzy odwołali swój udział w jego imprezie, jako „libtards", mimo że obecna była jego córka z zespołem Downa. Według starszego reportera politycznego CNN Aarona Blake'a: „W jednym zdaniu Duffy jednocześnie narzeka na zespoły muzyczne, które odwołały występy, i całkowicie legitymizuje podany przez nie powód."
Co bardziej kontrowersyjne, podczas imprezy UFC na trawniku Białego Domu, mającej upamiętniać zarówno urodziny Ameryki, jak i własne urodziny Trumpa, zawodnik Josh Hokit powiedział pro-trumpowskiemu podcasterowi Joe Roganowi: „Michelle Obama jest mężczyzną! Mam rację, Ameryko?"
Podobnie pracownicy Służby Parków Narodowych odmówili noszenia pinów Freedom 250 pod groźbą „reprymendy zawodowej", a jeden z pracowników powiedział Mother Jones: „Kiedy zapytałem, czy poniosę jakieś konsekwencje dyscyplinarne, jeśli zdecyduję się nie nosić pinu, powiedziano mi: 'Tak.' Zdecydowałem się nie kontynuować rozmowy po tym."
