W trakcie swojej drugiej kadencji prezydent Donald Trump pozostawił setki stanowisk rządowych nieobsadzonych, a według najnowszych doniesień republikańscy ustawodawcy załamują się z obawy, że jego bezczynność może zaszkodzić ich partii w obliczu zbliżających się wyborów śródkadencyjnych.
Według Daily Beast: „Ponad dwa tuziny miejsc w federalnych sądach pozostają nieobsadzone, podobnie jak najważniejsze stanowiska w Departamencie Pracy i Agencji ds. Żywności i Leków, wśród dziesiątek innych nieobsadzonych posad. Anonimowy wysoki rangą urzędnik Białego Domu powiedział Politico, że Trump się nie spieszy. »Ostatecznie musimy mieć właściwych ludzi na tych stanowiskach« – powiedział urzędnik. »Więc jeśli na razie są to pełniący obowiązki, trudno. Jeśli znalezienie tej idealnej osoby zajmie trochę czasu, to zajmie trochę czasu.«"
Jednak republikańscy senatorowie nie podzielają tej cierpliwości, gdyż widzą, jak tyka zegar przy bombie wyborów śródkadencyjnych, gotowej wysadzić ich większość, co poważnie utrudni im zdolność do zatwierdzania kandydatów.
„Kończy nam się czas" – powiedział senator Tommy Tuberville (R-AL), zasiadający w Senackiej Komisji ds. Zdrowia, Edukacji, Pracy i Emerytur. „Chcielibyśmy dostać przynajmniej jednego lub dwóch z nich i przeprowadzić to w następnej transzy." W odniesieniu do kandydatów na stanowiska sędziowskie Tuberville stwierdził, że chce „tylu, ilu możemy zdobyć", dodając: „Nie wiem, dlaczego nie mamy ich więcej."
Senator Ted Cruz (R-TX), członek Komisji Sądowniczej, podziela jego obawy, mówiąc, że „absolutnie" chce zobaczyć więcej mianowanych sędziów przed wyborami śródkadencyjnymi, nazywając mianowania sędziów „jednym z jego największych dziedzictw, zarówno pierwszej, jak i drugiej kadencji." Jego stan, Teksas, ma obecnie trzy wakaty sądowe, ale żadnych kandydatów.
Jak wyjaśnia Daily Beast: „Trump odziedziczył zaledwie około 40 wakatów sędziowskich wchodząc w swoją obecną kadencję — mniej niż jakikolwiek prezydent od czasów Ronalda Reagana — co sprawia, że wolne tempo jest szczególnie zagadkowe dla niektórych republikanów. Przewodniczący Komisji Sądowniczej Chuck Grassley z Iowa wcześniej skarżył się, że Biały Dom nie nominował wystarczającej liczby sędziów."
Ale wąskie gardło nominacyjne nie ogranicza się tylko do sądów, gdyż nominacje sekretarza pracy i komisarza FDA muszą przejść przez Komisję HELP, której przewodniczy senator Bill Cassidy (R-LA), który przegrał swoje prawybory w zeszłym miesiącu po tym, jak Trump poparł rywala. W zależności od tego, jak mściwy czuje się Cassidy, może okazać się kolejną przeszkodą w agendzie nominacyjnej Partii Republikańskiej. Jak ujął to jeden z anonimowych wtajemniczonych: „Po co dawać Cassidy'emu platformę do rozliczenia się z DJT?" Inny republikański senator przewidział, że Cassidy może „bawić się w gierki" z kandydatami.
Trzecie źródło z Białego Domu podsumowało nastroje Senatu w tej sprawie, mówiąc: „Naprawdę nie sądzę, żeby wielu senatorów miało ochotę dawać prezydentowi jakiekolwiek zwycięstwa, bo są na niego sfrustrowani."


