S&P 500 odbił się od słabości przedrynkowej i wytrzymał gorący PPI – cóż, przez dwie godziny, i nie mógł rzucić wyzwania entuzjazmowi czwartkowego zamknięcia. Nasdaq stracił obiecującą dzienną przewagę, nie mogąc wykorzystać wielu dobrych wyników w tym tygodniu, co samo w sobie jest sygnałem, podobnie jak kontynuacja słabych wyników sektora finansowego (nie katastrofa, ale coś więcej niż realizacja zysków, ponieważ oczekiwania na obniżki stóp procentowych muszą zostać dalej odroczone, co również zauważają XLRE i ITB).
Kluczowym rynkiem, na który należy zwrócić uwagę, jest jednak nadal dolar amerykański – jego załamanie trwa, a piątek to jedynie wytchnienie, mile widziane dla tych, którzy chcą wykorzystać obniżki cen srebra i złota (we właściwym czasie). Mówiąc najprościej, powiew unikania ryzyka i słaba szerokość rynku, pozwalające na napływ do krótkoterminowych obligacji skarbowych, przy czym ani Russell 2000, ani biotechnologia na tym nie korzystają, podczas gdy ataki Iranu również wiszą nad rynkiem w ten weekend.
Rodzi się pytanie o zyski i wyceny po kilku ostatnich latach dwucyfrowego wzrostu S&P 500 – gdy te zyski dogonią i po prostu wzrosną, czy wskaźniki P/E będą nadążać? Jestem zdania, że zyski raczej rosną do już istniejących wskaźników i nie spowodują dramatycznej ekspansji P/E (nietypowej dla roku midterm) – 2026 będzie rokiem hossy, ale nie tak bogatym jak ostatni czy przedostatni.
Źródło: https://www.fxstreet.com/news/sp-500-to-defy-hot-ppi-while-metals-tank-202602012207








