Mieszanka imprezowego stylu życia i teorii spiskowych doprowadziła syna menedżera inwestycyjnego do brutalnych przestępstw.
William Duplessie urodził się w dostatku, ale nigdy nie pasował do schematu. Niedawny raport NY Magazine szczegółowo opisuje, jak syn menedżera inwestycyjnego zwrócił się ku życiu pełnemu imprez napędzanych narkotykami, paranoi wynikającej z teorii spiskowych i wyraźnie zaplanowanego wymuszenia.
Urodzony w Greenwich w Connecticut, po sąsiedzku z miliarderem Rayem Dalio, Duplessie był najstarszym synem menedżera inwestycyjnego specjalizującego się w zadłużeniach zagrożonych. Już w późnych latach nastoletnich jego życie pogrążyło się w chaosie. Po rzekomym dźgnięciu dilera narkotyków, porzucił prywatną szkołę średnią w pobliskim Stamford, po czym jego ojciec wysłał go do Chin.
Nie wykazywał zdolności do nauki na uczelni i opuścił Bard po roku intensywnego imprezowania i minimalnej frekwencji. Później porzucił również Tulane wśród plotek o impulsywnej przemocy, nadużywaniu narkotyków i powiązaniach z gangami.
W 2018 roku, po rozwinięciu zainteresowania kryptowalutami, próbował się na nowo wymyślić. Po spadku dochodów ojca, duet ojciec-syn przeprowadził się do Szwajcarii, mając nadzieję wykorzystać swój wystawny styl życia do przyciągnięcia inwestorów do swojego funduszu inwestycyjnego.
Ich wielki przełom nastąpił po tym, jak Roger Ver, znany jako "Bitcoin Jesus", zainwestował 2 miliony dolarów w fundusz. Dzięki jego wsparciu szybko pozyskali dodatkowe 20 milionów dolarów od szwajcarskiego zarządcy aktywów Copernicus. Według niektórych relacji, zebrali ponad 100 milionów dolarów na finansowanie swojego ekstrawaganckie stylu życia. Do 2020 roku schemat się załamał, a oni uciekli z kraju.
Do 2024 roku Duplessie poznał Johna Woeltza, odludnego multimilionera i wczesnego górnika Bitcoin (BTC). Światopogląd Woeltza, skoncentrowany na cyberbezpieczeństwie i samowystarczalności, wydaje się mieć wpływ na Duplessie. Na swoich dzikich imprezach zaczęli teraz używać sprzętu wojskowego, gogli noktowizyjnych i zaczęli wymachiwać bronią.
Para stworzyła również manifest przedstawiający plan zaprzyjaźniania się z bogatymi inwestorami kryptowalutowymi, badania ich i kradzieży ich kryptowalut. Uzasadniali to jako walkę przeciwko "złym cudzoziemcom", którzy rzekomo infiltrują USA i szpiegują Amerykanów.
Jednym z tych "złych cudzoziemców" był Michael Carturan, włoski programista posiadający 30 milionów dolarów w aktywach kryptowalutowych. Duplessie i Woeltz zwabili Carturana obietnicą współpracy biznesowej i życia pełnego imprez w ich nowym domu w dzielnicy Nolita w Nowym Jorku, kosztującym 75 000 dolarów miesięcznie.
Wkrótce potem zaczęli znęcać się nad Carturanem technikami fali, które stawały się coraz bardziej ekstremalne. Był biczowany, rażony prądem za pomocą elektrycznego poganiacz do bydła i poparzony, wszystko w wyraźnej próbie zmuszenia go do ujawnienia kluczy kryptowalutowych.
Znęcanie często odbywało się w obecności gości, często młodych kobiet, które otrzymywały drogie prezenty. Podczas gdy niektórzy goście nie rozumieli powagi sytuacji, inni opisywali Carturana jako "złamanego" przez to traktowanie. 22 maja Carturan uciekł z domu, zakrwawiony i bosy, i opowiedział swoją historię policjantowi drogowemu. Duplessie i Woeltz zostali później oskarżeni i obecnie są sądzeni.


