Koniecznie przeczytaj
Odkąd Filipiny i Japonia uczą się, jak żyć ze sobą, coś cichszego dzieje się równolegle z oficjalną historią. Relacje filipińsko-japońskie układają się bez scenariuszy, bez gwarancji i często bez odpowiednich słów. Większość tej pracy odbywa się w tym, co pozostaje niewypowiedziane.
Jeśli publiczna historia stosunków filipińsko-japońskich jest opowiadana przez umowy i rocznice, to jest to historia prywatna — ta część, która rozgrywa się przy stołach obiadowych i w codziennych relacjach.
Miłość, mimo wszystko, może być uniwersalna, ale nie zawsze wygląda tak samo.
Na Filipinach miłość jest często głośna, pokazywana przez słowa i ciągłe sprawdzanie — ktoś woła twoje imię z kuchni, przypomnienie o jedzeniu, wiadomość pytająca, czy bezpiecznie dotarłeś do domu. Miłość w Japonii jest często cichym szeptem, ledwo słyszalnym: buty ustawione przy genkan (korytarz), drzwi pozostawione otwarte, żebyś nie musiał szukać kluczy, kolacja czekająca, nawet jeśli już wystygła.
Między tymi dwoma sposobami okazywania uczuć często pojawia się pauza, której nie do końca wiesz, jak odczytać. Czasami jest ciepła; czasami niezręczna. To moment, gdy jedna osoba czeka, by coś usłyszeć, a druga wierzy, że już to pokazała.
W ciągu ośmiu lat, odkąd przeprowadziłem się do Tokio z rodziną, widziałem, jak ta pauza wpisuje się w codzienne życie.
Gdy dwie osoby dorastają, ucząc się różnych sposobów okazywania troski, uczucie nie zawsze przychodzi łatwo lub z pewnością. Częściej wpisuje się w rutynę — wspólne posiłki, ciche wieczory i wybór, by zostać, nawet gdy coś wydaje się nierozwiązane, nawet gdy nie jesteś do końca pewien, dlaczego tak jest.
A czasami cisza trwa dłużej niż zamierzono, pozostawiając jedną osobę z pytaniem, czy w ogóle została usłyszana.
Zauważasz to najwyraźniej, gdy sprawy się psują.
Kłótnie nie zawsze wybuchają; czasami po prostu zanikają. Rozmowa się urywa. Ale później pranie zostaje złożone. Resztki ryżu są podgrzewane. Dzień trwa dalej. Nie pada przeprosiny, ale coś się zmieniło. Naprawa jest niewielka, prawie łatwa do przeoczenia, ale wiesz, że jest zamierzona.
Ten rodzaj miłości nie spieszy się z wyjaśnianiem. Czeka. Dostosowuje się. Zostaje.
Gdy relacje filipińsko-japońskie zwracają uwagę, to zwykle dlatego, że brzmią niezwykle — lub romantycznie z perspektywy czasu. Historie opowiadane są wstecz, edytowane w coś schludnego.
Ale przeżywane do przodu, większość tych relacji jest zwyczajna, tak jak prawdziwa miłość.
MAGICZNE. Abby Watabe, jej mąż i ich dzieci lata po przypadkowym spotkaniu w windzie. Zdjęcie dzięki uprzejmości Abby Watabe
Historia Abby Watabe jest często opowiadana jako bajka o Kopciuszku ze względu na to, kim okazał się jej mąż. Zanim została tak przedstawiona, zaczęła się od przypadkowego spotkania w windzie i zwyczajnych zalotów, bez żadnego powodu, by sądzić, że historia kiedykolwiek będzie opowiadana ponownie. Dopiero znacznie później dowiedziała się, kim był — człowiekiem stojącym za jedną z największych japońskich sieci karaoke.
Opowiedziana wstecz, historia brzmi magicznie. Przeżywana do przodu, była po prostu o dwóch osobach, które się znalazły, powoli się poznawały i wykonywały ciężką pracę, aby związek działał pomimo różnic. Miłość nie przyszła jako ratunek, ale jako ktoś, kto wybrał pozostanie przy niej.
Nawet oświadczyny mogą brzmieć bardziej romantycznie z perspektywy czasu niż się czuły w tamtym momencie. Pozbawiona blasku, historia Ivy Almario i Koichi Masaki naprawdę dotyczyła dwojga ludzi, oboje owdowiałych, dających miłości kolejną szansę. Gdy Koichi napisał „Pozwól, że zawsze będę przy tobie" do Ivy, miał to na myśli jako oświadczyny. Dla filipińskiego ucha słowa mogą brzmieć powściągliwie. Jednak w japońskim wyrażaniu miłości niosą głębokie znaczenie: obecność, stałość i obietnicę budowania życia razem przez zwyczajne dni.
OBIETNICA. Ivy Almario i Koichi Masaki w dniu swojego ślubu. Zdjęcie Nice Photography, wykorzystane za zgodą Ivy Almario i Koichi Masaki.
Te historie nie są niezwykłe, ponieważ są wielkimi romansami. Są niezwykłe, bo pokazują, jak ludzie uczą się żyć razem bez jasnych zasad — o tym, jak powinna wyglądać miłość, jak wyrazić troskę, czy kiedy oczekiwane są słowa.
Z czasem niektóre z tych zasad zaczęły się ustalać. Nie schludnie, nie od razu, ale wystarczająco, by zmienić sposób, w jaki zaczynają się nowe relacje.
Wśród młodszych par filipińsko-japońskich dziś relacja często wydaje się mniej przekraczaniem kultur, a bardziej dzieleniem jednej. Dla par internetowych, takich jak Japino Mickael „Mikasan" Shimizu i jego partnerka Yuna, studentka języka filipińskiego, języki mieszają się łatwo — przełączając w połowie zdania, wybierając słowo, które najlepiej pasuje. Praca polega mniej na byciu zrozumianym w ogóle, a bardziej na byciu dobrze zrozumianym.
NATURALNIE. Mickael „Mikasan" Shimizu i Yuna, swobodni w swoich przestrzeniach. Zdjęcie dzięki uprzejmości Mikasan i Yuna
Ta swoboda nie wzięła się znikąd.
Przez lata, podczas gdy rządy mówiły o normalizacji, codzienne życie toczyło się ciszej. Filipińscy partnerzy wchodzili do japońskich domów, a japońscy partnerzy do filipińskich, każde niosąc założenia, których nie zawsze wiedzieli, jak wyjaśnić. Obie strony nauczyły się dostosowywać bez jasnych instrukcji — rozpoznając nawyki, granice i oczekiwania w trakcie. Wielu zbudowało domy i wychowało rodziny, wciąż nie będąc pewnym, czasami, gdzie stali w relacji, rodzinie i kulturze wokół nich.
I tak zostali.
Mimo to większość relacji filipińsko-japońskich rozwija się bez publiczności. Zdarzają się przy bramach szkolnych, w porannych pociągach, w supermarketach, gdzie rodzice rozmawiają o zadaniach domowych, godzinach pracy i o tym, co ugotować na obiad. Nikt nie próbuje niczego udowadniać. Po prostu starają się uczynić jutro trochę łatwiejszym niż dzisiaj.
W Walentynki, gdy miłość jest często mierzona tym, co powiedziano lub dano, warto pamiętać o innej jej wersji — takiej, która pojawia się, nie prosząc o zauważenie, takiej, która poznaje cię z czasem.
Między Filipińczykami a Japończykami miłość rosła w ten sposób — przez zwyczajne dni, małe naprawy i stały wybór, by zostać. Niewypowiedziane nie jest brakiem miłości, ale tym, co pozostaje po tym, jak dwie osoby nauczyły się ze sobą żyć.
Cicha jak dwie pary kapci czekających obok siebie przy drzwiach. – Rappler.com
Ricky Aringo Sabornay jest prawnikiem transgranicznych, który przemieszcza się między Filipinami a Japonią, pomagając ludziom nawigować nie tylko po różnych systemach prawnych, ale różnych sposobach myślenia. Prowadzi Sabornay Law, firmę członkowską Uryu & Itoga, gdzie jego praca znajduje się na przecięciu dwóch systemów prawnych i dwóch kultur, które nie zawsze mówią tym samym językiem. Połącz się z nim na LinkedIn.
Kliknij tutaj, aby zobaczyć inne artykuły związane z Walentynkami.


