„Ci, którzy nie potrafią zapamiętać przeszłości, są skazani na jej powtórzenie" to słynny aforyzm filozofa George'a Santayany z 1905 roku. Jego znaczenie polega na tym, że zrozumienie historii jest kluczem do postępu.
Niedawny artykuł w Washington Post pokazuje, że administracja Trumpa forsuje wysiłki mające na celu przebudowę systemu muzealnego Smithsonian. Ich celem jest dostosowanie tak zwanych „podziałowych narracji" i „niewłaściwej ideologii".
Starszy redaktor Salon, Chauncey DeVega, twierdzi, że takie wysiłki są próbą kontrolowania przeszłości jako sposobu na wygranie teraźniejszości i zawładnięcie przyszłością.
„Tego typu źli aktorzy nigdy nie będą usatysfakcjonowani w swoim dążeniu do przebudowy społeczeństwa na swój ideologiczny i osobisty obraz" – argumentuje DeVega. „To wyjaśnia, dlaczego autorytaryści i inni wrogowie demokracji systematycznie atakują szkoły, uniwersytety, naukę, sztukę, biblioteki, niezależne media informacyjne i czwartą władzę, muzea – wszędzie tam, gdzie powstaje wiedza i naucza się krytycznego myślenia. Aby kontrolować społeczeństwo, musisz najpierw kontrolować sposób myślenia ludzi."
Smithsonian wcześniej usunął z Narodowej Galerii Portretów odniesienia do impeachmentu Trumpa i jego roli w powstaniu z 6 stycznia. Jednak niedawno 64-letni historyk James Millward dał odpór, rozdając w muzeum wydruki stwierdzające, że Trump został „dwukrotnie postawiony w stan oskarżenia, pod zarzutem nadużycia władzy i podżegania do powstania".
Millward wiedział, że kopie gniazdo os. Jest współzałożycielem Citizen Historians for the Smithsonian, organizacji, która „spędziła tysiące godzin dokumentując każdy zakątek [muzeów], aby udokumentować zmiany dokonywane pod presją administracji".
Muzeum wysłało uzbrojonych strażników, aby sobie z nim poradzić. Strażnicy twierdzili, że rozdawanie materiałów i protestowanie w muzeum jest zabronione. Zamknęli galerię i odesłali go.
DeVega zauważył: „To, co dzieje się w Smithsonian, jest częścią większego projektu, w którym Trump i szersza biała prawica chcą stworzyć fikcyjną wersję amerykańskiej historii i życia, w której jedynymi osobami mającymi uprawnione roszczenia do kraju są bogaci biali mężczyźni". Inni, powiedział DeVega, „są w najlepszym razie drugoplanową obsadą. W najgorszym przypadku są całkowicie wymazani lub przedstawiani jako antyobywatel, Inny, wróg."
Tak więc Ruch Praw Obywatelskich dla Czarnych, kobiet i osób LGBTQ, ruch robotniczy i inne wyzwania dla władzy są „zniekształcane lub ignorowane. Muszą być usunięte, zniekształcone lub zignorowane. Użyteczna przeszłość jest niebezpieczną przeszłością" – argumentuje DeVega.
Próba przepisania przeszłości jest oznaką słabości, konkluduje DeVega. Zwrócił się do Henry'ego Giroux, teoretyka społecznego i autora „Assassins of Memory", książki badającej politykę wymazywania, aby podkreślić ten punkt.
„Tylko reżim niepewny swojej legitymacji musi tak agresywnie kontrolować przeszłość" – powiedział Giroux. „Reżimy autorytarne – naziści, Stalin, Pinochet – zawsze rozumiały, że pamięć, kultura i edukacja są kluczowymi polami bitew. Każdy wydawał się wszechmocny, jednak ich obsesja na punkcie uciszania historyków i artystów ujawniła głęboką kruchość. Tylko niepewna władza obawia się pamięci."
W przyszłości, mówi DeVega, „opór przeciwko trumpizmowi może równie dobrze oznaczać robienie zdjęć eksponatów mówiących prawdę, zanim zostaną wybielone lub usunięte, ukrywanie zakazanych książek i tak zwanej zdegenerowanej sztuki oraz ukrywanie ważnych materiałów historycznych, kulturowych i artystycznych, które reżim chce wymazać. W mały i duży sposób naród amerykański będzie musiał stać się obrońcą prawdy i samej rzeczywistości.
„James Millward pokazał nam, jak to wygląda. Wie, że demokracja nie jest abstrakcją. To coś, co robimy i czym żyjemy."


