Celem wojny Donalda Trumpa w Iranie jest odwrócenie naszej uwagi, szczególnie od dwóch ważnych spraw, które Trump chce usunąć z nagłówków i wymazać z naszej zbiorowej świadomości. Co oznacza, że musimy skupić się na nich jak lasery.
Ceny rosły jeszcze zanim Trump i Benjamin Netanyahu zaatakowali Iran — co było jednym z powodów, dla których pogrążył Amerykę w wojnie. Chciał usunąć „przystępność cenową" z wiadomości (nazwał to „demokratycznym oszustwem").
Ale wojna Trumpa powoduje jeszcze szybszy wzrost cen.
Około 20 procent światowej produkcji ropy i gazu przechodzi przez Cieśninę Ormuz, która jest teraz zasadniczo zamknięta dla żeglugi. Oznacza to wyższe ceny przy dystrybutorze. Od dzisiejszego ranka ceny ropy były o około 15 do 16 dolarów za baryłkę wyższe niż w połowie lutego, co doda około 40 centów do ceny galona benzyny. Jeśli wojna potrwa miesiąc lub dłużej, ceny ropy (i gazu) mogą wzrosnąć znacznie bardziej.
Wojna powoduje również jeszcze szybszy wzrost cen żywności — które również były wysokie przed wojną. Dzieje się tak dlatego, że około jednej czwartej do jednej trzeciej światowego handlu amoniakiem i azotem, kluczowymi surowcami do produkcji nawozów, musi również przechodzić przez cieśninę. Bez nawozów plony upraw spadają.
Ceny nawozów już rosną, tak jak miało to miejsce na początku 2022 roku po inwazji Rosji na Ukrainę. Podobnie przewidywane niższe plony już powodują wzrost cen podstawowych artykułów gospodarstwa domowego, takich jak chleb, makaron i ziemniaki, oraz drożenie paszy dla zwierząt.
Do tego dochodzą większe zagrożenia dla stabilności finansowej kraju, stworzone przez regionalną wojnę, której cel pozostaje niejasny. Rynek kredytów prywatnych stanowi jedną podatność; bańka AI — kolejną. Rezultatem jest niepewność, która sprawia, że kredytodawcy żądają wyższej premii, aby pokryć dodatkowe ryzyko.
Już teraz obawy przed poważniejszą inflacją podnoszą stopy procentowe dziesięcioletnich obligacji skarbowych. Spodziewam się, że stopy kredytów hipotecznych i samochodowych wzrosną w tandemie.
Ojej.
Drugą rzeczą, od której Trump chciał odwrócić naszą uwagę, są akta Epsteina. Ale one też nie znikną.
Po tym, jak Wall Street Journal na początku tego tygodnia zidentyfikował ponad 40 000 plików, które wydawały się brakować w dokumentach opublikowanych na stronie internetowej Departamentu Sprawiedliwości, rzeczniczka Departamentu Sprawiedliwości przyznała dzisiaj, że „47 635 plików było offline do dalszego przeglądu" i „powinny być gotowe do ponownego opublikowania do końca tygodnia".
Dalszy przegląd? Z pewnością wygląda jak zatuszowanie. Wstrzymane pliki zawierają notatki FBI z serii wywiadów, których kobieta udzieliła agentom w 2019 roku, w których twierdziła o niewłaściwym postępowaniu seksualnym zarówno Trumpa, jak i Epsteina, gdy była nieletnia w latach 80.
Zgodnie z prawem Departament Sprawiedliwości był zobowiązany do pełnego udostępnienia akt Epsteina do 19 grudnia 2025 roku. (Ustawa o przejrzystości akt Epsteina (EFTA), którą Trump podpisał w listopadzie, wymagała upublicznienia wszystkich dokumentów w ciągu 30 dni, z pewnymi ograniczonymi wyjątkami.) Do tej pory udostępniono tylko około połowy akt, a wiele z nich jest mocno ocenzurowanych.
Nawet republikanie z Izby Reprezentantów są z tego powodu zaniepokojeni, przypuszczalnie dlatego, że republikańska baza chce, aby sprawa została wyjaśniona.
„Prokurator generalny Bondi twierdzi, że Departament Sprawiedliwości udostępnił wszystkie akta Epsteina. Fakty są jasne: tego nie zrobili" — napisała na X republikanka z Izby Nancy Mace. Kontynuowała:
Bojowe słowa, i to od republikanki. W środę, głosami 24 do 19, Komisja Nadzoru Izby Reprezentantów zgodziła się wezwać prokuratorów generalną Pam Bondi do zeznań w sprawie publikacji akt Epsteina. Pięciu republikanów głosowało za, w tym Mace, która wniosła propozycję, wraz z Timem Burchettem z Tennessee, Lauren Boebert z Kolorado, Michaelem Cloudem z Teksasu i Scottem Perrym z Pensylwanii.
Po głosowaniu Mace powiedziała dziennikarzom:
Mace powiedziała, że wezwanie dotyczy zeznań za zamkniętymi drzwiami z nagraniem wideo, które zostanie później udostępnione publicznie.
**
Jeszcze jedna rzecz, na którą Trump prawdopodobnie również nie chce, abyśmy zwracali dużą uwagę.
W czwartek po południu w końcu zwolnił Kristi Noem ze stanowiska sekretarza bezpieczeństwa krajowego. To, co go przepełniło, to nie morderstwo dwóch Amerykanów przez agentów imigracyjnych Noem, ani brutalność ICE, ani niekonstytucyjność aresztowania i przetrzymywania ludzi bez należytego procesu. Nie, to, co naprawdę go rozgniewało (według kilku źródeł), to konfrontacyjne przesłuchanie Noem we wtorek przed Senacką Komisją Sądownictwa, w którym twierdziła, że Trump zatwierdził kampanię reklamową o wartości 220 milionów dolarów, przedstawiającą ją na koniu na tle Góry Rushmore.
Jeśli jest jedna rzecz, której Trump nie znosi, to autopromocja kogoś innego. Poza tym chce swojej twarzy na Górze Rushmore.


