Urzędnicy administracji Trumpa nazywali niegdyś wysokie ceny paliwa „piętą achillesową" administracji Bidena — teraz jednak wygląda na to, że może się to odbić na nich samych, wynika z nowego raportu Reutersa opublikowanego w czwartek.
Polityczne i gospodarcze reperkusje związane z wojną z Iranem sprawiły, że Biały Dom zmaga się z gwałtownie rosnącymi cenami ropy naftowej, a perspektywa szybkiego zakończenia operacji wojskowej wydaje się coraz mniej prawdopodobna — poinformowało Reutersa trzech wtajemniczonych w rozmowy urzędników administracji Trumpa.

„Prezydent USA Donald Trump poparł w tym tygodniu zawieszenie federalnego podatku od paliwa, co pozwoliłoby obniżyć ceny paliw silnikowych o 18 centów za galon — przy obecnej średniej krajowej przekraczającej 4,50 dolara za galon" — podał Reuters. „Pomysł, który jeszcze niedawno niektórzy doradcy Białego Domu uważali za zbędny, nabiera teraz pilności, gdy urzędnicy wyczerpują możliwości pokazania, że walczą z rosnącymi kosztami — powiedzieli rozmówcy, którzy zastrzegli anonimowość w związku z omawianymi wrażliwymi wewnętrznymi naradami."
W obliczu rosnących cen prezydent potrzebuje „teraz widocznego kroku przynoszącego ulgę konsumentom" — powiedział jeden z wtajemniczonych pracowników Białego Domu.
„Historycznie cena benzyny wynosząca 4 dolary za galon była poziomem wywołującym publiczny sprzeciw i niepokój gospodarczy" — podał Reuters.
Dane AAA ujawniły, że siedem stanów przekroczyło już poziom 5 dolarów za galon.
Wraz ze spadkiem nastrojów konsumentów do rekordowo niskiego poziomu oraz inflacją konsumencką na poziomie 3,8 procent w kwietniu tego roku — najwyższym od niemal trzech lat — coraz więcej Amerykanów odczuwa obciążenia gospodarcze w miarę wzrostu cen paliw, a amerykańskie gospodarstwa domowe już ponoszą tego cenę.
W związku z wyborami uzupełniającymi w listopadzie Republikanie zaczęli wywierać presję na Trumpa i jego administrację, obawiając się, że kwestie przystępności cenowej mogą ostatecznie pozbawić Republikanów większości w Izbie Reprezentantów — a potencjalnie także w Senacie.
„Czują, że to ich największa słabość w tej chwili: ten konkretny koszt, paliwo, nie ogólne warunki gospodarcze" — powiedział bezimiennym doradca polityczny Białego Domu w rozmowie z Reutersem.
„Najtrudniejsze jest też to, że sami uczyniliśmy ceny paliwa piętą achillesową (byłego prezydenta Joe) Bidena, a teraz stało się to naszą własną."
Taylor Rogers, rzecznik prasowy Białego Domu, powiedział, że prezydent i jego zespół ds. energetyki spodziewali się, że wojna z Iranem wywoła reperkusje na globalnych rynkach energii i z wyprzedzeniem zakładali, że potrzebny będzie plan działania.
„Zdolność do zapewnienia zarówno Stanom Zjednoczonym, jak i naszym sojusznikom niezawodnej, przystępnej cenowo i bezpiecznej energii od dawna jest kluczowym strategicznym celem prezydenta Trumpa, a jego skuteczne wysiłki na rzecz uwolnienia amerykańskiej ropy i gazu pozwoliły ten cel osiągnąć" — powiedział Rogers Reutersowi.


