Prezydent Donald Trump złożył w sobotę niekonwencjonalną propozycję, aby zastąpić kurczącą się liczbę artystów na koncercie Great American State Fair własną osobą – twierdząc, że przyciągał publiczność liczniejszą niż „Elvis w szczytowej formie" – czym wprawił w osłupienie wielu obserwatorów, w tym Jake'a Tappera z CNN.
„Na początku nie myślałem, że to prawdziwy wpis" – napisał Tapper w sobotę w poście w mediach społecznościowych na X, po zobaczeniu internetowego wpisu Trumpa z tą propozycją.

Zorganizowane przez powiązaną z Trumpem organizację Freedom 250 American State Fair niedawno ogłosiło kilku głównych wykonawców swojego koncertu na żywo, w tym Milli Vanilli, Flo Ridera i Vanilla Ice'a. Po tym jak dowiedzieli się o powiązaniach imprezy z Trumpem, jednak „niemal wszyscy" wycofali się z wydarzenia.
Masowe odejście artystów – które Trump opisał jako „tremę" – najwyraźniej zainspirowało prezydenta do pomysłu, że mógłby stanowić realną alternatywę dla rozrywki na tym wydarzeniu, choć w formie nowego wydarzenia nazwanego przez niego „America is Back Rally", które miałoby się odbyć w tym samym czasie i miejscu – sugerując, że wygłosi „ważne przemówienie" zamiast występu muzycznego na żywo.
„Artyści, którzy się wycofują, mówią, że nie chodzi o 'tremę', lecz o postrzeganie tej imprezy jako partyjnej z natury" – kontynuował Tapper. „Nie jestem pewien, czy ten wpis rozwieje te obawy."
Propozycja Trumpa spotkała się z drwinami ze strony wielu krytyków, w tym kilku konserwatystów.
„O rany. On jest szurnięty" – napisał strateg Michigańskiej Partii Republikańskiej Jeff Timmer w poście w mediach społecznościowych na X.
A prominentny prawicowy influencer Matt Walsh z The Daily Wire nazwał ten pomysł „żałosnym i nudnym", zachęcając Trumpa do porzucenia go i „po prostu wyjścia i znalezienia prawdziwych muzyków".

