Poseł Randy Fine (R-FL), jeden z najnowiej wybranych prawodawców Partii Republikańskiej w Izbie, wpadł we wściekłość w mediach społecznościowych z powodu faktu, że karta do głosowania korespondencyjnego dla poprzedniego mieszkańca jego apartamentu w Waszyngtonie została do niego przesłana.
„Wczoraj otrzymałem oficjalną kartę do głosowania korespondencyjnego w moim waszyngtońskim apartamencie zaadresowaną do kobiety, o której nigdy nie słyszałem" – napisał Fine na X, zamieszczając zdjęcie karty z zablokowanymi danymi identyfikacyjnymi. „Wynajmuję to miejsce od czasu mojego wyboru, PONAD ROK TEMU. Wszystko, co ktokolwiek musiałby zrobić, to wypełnić ją, podpisać i odesłać."

„Demokraci kradną wybory każdego dnia" – grzmiał, domagając się, aby Kongres uchwalił ustawę SAVE America Act prezydenta Donalda Trumpa, surowy pakiet nowych ograniczeń procedur wyborczych.
Jednak wielu obserwatorów w mediach społecznościowych, w tym znany były urzędnik wyborczy, natychmiast wytknęło luki w twierdzeniach Fine'a, zauważając, że błędnie przesłana karta do głosowania to coś rutynowego, na co prawo przewiduje wbudowane środki zaradcze, a nie dowód na jakiekolwiek „kradzieże".
„*Westchnienie* Zdaję sobie sprawę, że moje małe konto nigdy nie dorówna zasięgowi @RepFine'a, ale to jest absolutnie nieprawda" – napisał Pat Garofalo z American Economic Liberties Project. „O ile podpis na karcie do głosowania nie zgadza się z podpisem w aktach Komisji Wyborczej, karta zostaje odrzucona."
„'Wszystko, co ktokolwiek musiałby zrobić, to wypełnić ją i podpisać', jakby to było legalne" – napisał Julian Andreone z Drop Site. „Nie! To zdecydowanie byłoby oszustwo!"
Najbardziej szczegółowa analiza pochodziła od Stephena Richera, byłego republikańskiego urzędnika rejestru hrabstwa Maricopa w Arizonie.
„Jasne. Wystarczyłoby tylko: 1) Sfałszować jej podpis (popełnić przestępstwo). 2) Mieć nadzieję, że fałszerstwo jest wystarczająco dokładne. 3) Mieć nadzieję, że ona (zamierzony wyborca) nie zadzwoni do biura wyborczego i nie zapyta, dlaczego nigdy nie otrzymała karty do głosowania (w takim przypadku ta karta korespondencyjna zostałaby dezaktywowana i byłaby badana, gdyby wróciła). 4) Mieć nadzieję, że nie odeśle zastępczej karty do głosowania ani nie pojawi się, aby zagłosować osobiście (w takim przypadku nastąpiłoby to samo, co w pkt 3)" – napisał Richer.
Dodał, że gdyby to naprawdę był tak powszechny problem, „Gdzie są masowe aresztowania? Trump jest u władzy od 18 miesięcy. I przez 6 lat od wyborów w 2020 roku urzędowało wielu ambitnych republikańskich prokuratorów i szefów policji... To, co masz, to w najlepszym razie dowód na błąd administracyjny, który nie spowodował żadnej szkody."


