Biały Dom Donalda Trumpa i Pentagon zastępują właściwe przywództwo i komunikację dotyczącą wojny w Iranie „przechwałkami" i „stylizowanymi" treściami w mediach społecznościowych, według byłego dowódcy armii Marka Hertlinga, który dodatkowo skrytykował administrację za przekształcenie wojny w „zbiór najciekawszych momentów z gry wideo".
Pisząc we wtorek w artykule dla The Bulwark, Hertling — który wcześniej służył jako generał dowodzący Dowództwem Europejskim Armii USA — skrytykował „gładkie i pozbawione znaczenia" filmy niedawno opublikowane przez administrację Trumpa, które przedstawiały materiały z konfliktu z Iranem w sposób „stylizowany, dramatyczny, ekscytujący i zupełnie niepodobny do rzeczywistości". Były generał poszedł o krok dalej i określił je jako „pornografię wojenną".
„Takie filmy odbierają powagę, która powinna towarzyszyć decyzjom dotyczącym wysyłania mężczyzn i kobiet w niebezpieczeństwo, potencjalnie na śmierć" — napisał Hertling. „Nie jestem grupą docelową tych klipów: jestem boomerem i weteranem bojowym, więc może nie rozumiem, jak tego rodzaju treści przemawiają do młodszej publiczności wychowanej na mediach cyfrowych i wciągającej grafice. Ale preferencje pokoleniowe nie mają znaczenia, gdy mówi się o powadze wojny".
Kontynuował: „Wojna to nie rozrywka. To nie mem. To nie produkt kinowy zaprojektowany do generowania polubień i udostępnień. I nie powinna być pod wpływem partyjnego języka ani hiperbolicznych i nierealistycznych stwierdzeń. Wojna to dziedzina zawodu wojskowego, gdzie młodzi Amerykanie — nasi synowie i córki — wykonują misje angażujące śmiercionośną siłę zgodnie z surowymi zobowiązaniami prawnymi i etycznymi".
Hertling dodatkowo skrytykował niedawną retorykę Sekretarza Obrony Pete'a Hegsetha dotyczącą wojny z Iranem, w tym jego upieranie się, że wojsko zignoruje „restrykcyjne... zasady zaangażowania", aby uniknąć „politycznie poprawnego" prowadzenia wojny z przeszłości, oraz jego wielokrotne podkreślanie śmiercionośności wojska USA. Tego rodzaju komentarze, choć rezonujące z niektórymi Amerykanami, są również „mylące" co do rzeczywistej powagi wojny, argumentował Hertling.
„Zasady zaangażowania nigdy nie były biurokratycznymi przeszkodami nałożonymi w celu utrudnienia wojsku; są narzędziami opracowanymi przez dowódców i prawników wojskowych, aby zapewnić, że siła jest stosowana zgodnie z prawem i strategicznie, zgodnie z prawem konfliktów zbrojnych, oraz aby uniknąć zbrodni wojennych i niewłaściwego zastosowania przemocy" — wyjaśnił Hertling. „Daleko od ograniczania skuteczności, pomagają zapewnić, że działania taktyczne wspierają cele strategiczne. Pokazywanie 'braku litości', jak ogłosiła wczoraj grafika opublikowana przez Departament Obrony, może być sposobem na zwiększenie liczby zabitych, ale to nie jest sposób na izolowanie wrogów, pomnażanie sojuszników i wygrywanie wojny".
Hertling podsumował: „Kiedy obrazy walki zaczynają wyglądać jak zbiór najciekawszych momentów z gry wideo, lub gdy briefing prasowy używa partyjnych punktów dyskusyjnych zamiast strategii, ryzykujemy zapomnienie, czym jest wojna — i ile kosztuje młodych Amerykanów o różnych poglądach politycznych, których prosimy o walkę".


