Przyjaciele,
Dziś mija 82. rocznica D-Day — lądowania aliantów w Normandii 6 czerwca 1944 roku. Określenie „D-Day" pochodzi od wojskowego terminu oznaczającego dzień, na który zaplanowany jest tajny atak lub operacja bojowa.

Była to największa inwazja morska w historii. Zapoczątkowała zachodnioaliancki wysiłek na rzecz wyzwolenia zachodniej Europy spod okupacji nazistowskich Niemiec.
Ponad 2 500 amerykańskich żołnierzy, marynarzy i lotników zginęło podczas początkowych szturmów desantowych i operacji powietrznodesantowych. Łącznie w pierwszym dniu inwazji potwierdzono śmierć 4 414 żołnierzy alianckich, w tym żołnierzy z Wielkiej Brytanii i Kanady.
W czasie inwazji mój ojciec miał 30 lat i służył w batalionie pancernym przygotowującym się do wyjazdu do Europy. Moja matka miała 25 lat i pracowała w fabryce produkującej maski gazowe na potrzeby wojny. Niektórzy z ich przyjaciół brali udział w inwazji. Kilku było spadochroniarzami. Inni byli pilotami. Jeszcze inni — żołnierzami.
Jako małe dziecko pamiętam, jak próbowałem rozmawiać z ojcem i matką o D-Day. Chciałem usłyszeć jakieś opowieści. To, co niewiele słyszałem na ten temat, sprawiało, że wydawało mi się romantyczne i ekscytujące. Ale oni niechętnie o tym mówili. Odpowiadali na moje pytania krótkimi zdaniami. Ich głosy były pośpieszne. Było to tak, jakbym próbował otworzyć drzwi, które woleliby trzymać zamknięte. Stracili przyjaciół, krewnych. D-Day i wojna, której zakończeniu pomogło to wydarzenie, pozostawiły głębokie blizny.
Ostatecznie oni i ich pokolenie zostali nazwani „największym pokoleniem" Ameryki za swą odwagę i poświęcenie. Walczyli z faszyzmem i zwyciężyli.
Teraz, 82 lata później, mamy do czynienia z faszyzmem rodzimej produkcji. Cała jedna partia polityczna zdaje się rezygnować z demokracji. Popierają egocentrycznego „silnego człowieka", któremu zależy wyłącznie na pomnażaniu własnego (i swojej rodziny) bogactwa i władzy.
Jego reżim naznaczony jest stopniem korupcji, okrucieństwa i przestępczości, jakiego nigdy wcześniej nie obserwowano w amerykańskim rządzie federalnym.
Zwolnienia tak wielu wyższych oficerów przez Trumpa i jego sekretarza „wojny", Pete'a Hegsetha, można postrzegać jako sposób na zagwarantowanie lojalności innych oficerów wobec Trumpa, a nie wobec Ameryki. Propozycja Trumpa dotycząca zwiększenia budżetu wojskowego USA o prawie 50 procent może być rozumiana jako łapówka dla oficerów. Chce, aby stanęli po jego stronie, jeśli i kiedy spróbuje pozostać przy władzy na czas nieokreślony.
Już teraz usiłował zamienić znaczną część Ameryki w państwo policyjne.
Publiczne poparcie dla niego maleje, a sądy federalne stawiają opór. Jednak zatrważające i smutne jest to, jak daleko zaszedł Trump i jego reżim.
Co stało się z odwagą i poświęceniem największego pokolenia? Co stało się z ofiarami moich rodziców i ich rówieśników, złożonymi po to, by ten naród mógł być wolny?
Jak i dlaczego tak wielu Amerykanów uległo neofaszyzmowi?
Myślę, że ma to związek z gniewem, jaki odczuwa tak wielu Amerykanów — że ani oni, ani ich dzieci nie są w stanie się wybić, bez względu na to, jak ciężko pracują. Trump i inni neofaszyści skierowali ten gniew przeciwko imigrantom, gejom, osobom transpłciowym, muzułmanom i czarnoskórym.
Demokraci i postępowcy powinni kierować ten gniew ku prawdziwym winowajcom — bogatej elicie, która wykorzystała swoje pieniądze, aby zdobyć władzę polityczną i ustawić gospodarkę pod siebie, kosztem wszystkich innych.
Kolejnym powodem, dla którego tak wielu uległo trumpowskiemu neofaszyzmowi, jest upływ czasu. Osiemdziesiąt dwa lata to wystarczająco dużo, by naród zdążył zapomnieć — zwłaszcza naród, którego zbiorowa pamięć jest z natury krótka. Bardzo niewielu żyjących Amerykanów pamięta terror i bohaterstwo naszej walki z nazistowskim faszyzmem. Największe pokolenie w większości już odeszło.
Ale my nie możemy zapomnieć. Faszyzm odradza się na nowo — w Ameryce i w Europie. Tym razem podszywa się pod biały chrześcijański nacjonalizm, lecz jest równie niebezpieczny jak zawsze.
Najlepszym sposobem na upamiętnienie i uhonorowanie mężczyzn i kobiet, którzy ryzykowali dla nas wszystkim, jest walka z neofaszyzmem — walka o silniejszą demokrację, walka o praworządność i sprawiedliwość społeczną, walka przeciwko bigoterii.


